Ogłoszenie

"KONICZYNKA" czyli FORUM z nadzieją na lepsze jutro...
...jest miejscem wymiany doświadczeń, wspierania się w chorobie, doradzania, podtrzymywania na duchu...
Glejak to trudny przeciwnik, walczmy razem =>
"Niech nasza droga będzie wspólna...", jak mówi JPII słowami umieszczonymi na dole bannera.
Zarejestrowani użytkownicy mogą korzystać z szybkiej pomocy, pisząc o swoim problemie w ChatBoxie.
Polecamy fora o podobnej tematyce:
forum glejak - to istna skarbnica wiedzy i mili, zawsze chętni do pomocy userzy i ekipa
oraz forum pro-salute - gdzie jest wiele wątków pobocznych, towarzyszących chorobie nowotworowej...

Drogi Gościu, umacniaj swoją wiarę, nie trać nadziei i... kochaj z całych sił!!!
samograj

#41 2009-03-17 20:24:08

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Odnośnie Babci, to informuję, że wysiadły Jej nerki wskutek niewielkiej ilości płynów dostarczanych do organizmu. Babcia to "zwierzę" uparte i jak powie "nie", to żadna siła Jej nie zmusi, żeby coś wypiła. W końcu trudno się dziwić, bo wychodziła za naszego ojca gdy miała już 50 lat, a więc swoje nawyki miała (szczególnie dotyczące uparciostwa). Dziś rano lekarz oświadczył przy niej, że jeśli po powrocie do domu nie będzie piła dużo płynów nastąpi znów "powtórka z rozrywki”. Babcia to trudny charakterek  i już niejeden raz dała nam wszystkim solidnie „popalić”. Ale cóż, gdy człowiek jest chory, to trzeba go otoczyć ciepłem i czułością, w myśl słów św. Pawła: „otoczmy troską życie”. Jesteśmy bardzo wdzięczni Jurka bratowej i bratu , którzy mieszkają razem z Babcią i to właśnie oni wkładają najwięcej czułości w opiekę nad Nią. Dziś Jerzy stwierdził, że Babcia chyba potrzebuje takiego „kata” jakim on jest dla mnie to wówczas doprowadziłby Babcię do jako takiego stanu


                                               Irena Ewa

Offline

 

#42 2009-03-18 13:13:24

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Pierwsza wizyta na chemioterapii (z dzienniczka Jerzego)
4 listopad – wtorek 
    Zgodnie z wydanym numerkiem 19 na którym wpisano godzinę przyjęcia między 10:00 a 11:00 stawiamy się w szpitalu o 10:15. Przed wejściem do poradni – są dwa wejścia F-1 i F-2, my mamy numerek do F-2 - monitor wyświetla kolejne numery dla F-1 nr 21 dla F-2 jednocyfrowy . Po kilku minutach dla F-1 wyświetlane są kolejno po sobie następujące numery od 22 aż do 36 (mniej więcej co dziesięć minut  zmienia się kolejny numer). Po kilku minutach  przy literze F-2 ukazuje się cyfra 17. Siedzimy oboje z Ewą w głębi korytarza i myślimy sobie:  jeszcze tylko wejdzie 18-ka, a potem przyjdzie na nas kolejka z numerem 19. Mija jedna godzina, mija druga, a na monitorze ciągle się świeci 17 tka przy F-2. Zdaję płaszcze i kurtki do szpitalnej szatni. Nie sposób tyle czasu siedzieć choremu trzymając ubiór na kolanach. Po dwóch godzinach na tyle się rozluźnia w korytarzu gdzie siedzą oczekujący na przyjęcie chorzy, że siadamy naprzeciwko drzwi F2 obserwując bacznie wchodzących  pacjentów. Co rusz to wchodzą jedni wywoływani  po nazwisku, inni na zasadzie wzajemnych ustaleń między sobą. Ci bardziej chorzy nie mają sił stać przed drzwiami siedzą więc spokojnie na krzesłach. W końcu nie wytrzymuję i próbuję się dowiedzieć od asystentki (pielęgniarki) wywołującej chorych, kiedy wreszcie zostanie przyjęta żona z numerem 19.  Przy kolejnym jej wyjściu z pokoju jest wreszcie odpowiedź: "Proszę czekać.".  Po kolejnej pół godzinie nie wytrzymuję, pukam do drzwi dyrektora oddziału – zamknięte. Idę do sekretariatu oddziału i przedkładam sekretarce mój niepokój o żonę, która już ledwo może wytrzymać czekając cierpliwie w kolejce a jest po przebytej dwa tygodnie wcześniej operacji wznowy guza mózgu. Z jeszcze większą awanturą wchodzi jakiś facet wyzywając głośno sekretarkę za załatwianie samych swoich poza kolejką. Sekretarka próbuje nam tłumaczyć że chorzy którzy wcześniej byli przyjęci mają robione badania i wpuszczani są po raz drugi z wynikami poza kolejnością. Zdenerwowany krzykacz wychodzi , ja próbuję pertraktować jutrzejszy termin na przyjęcie żony byle bez czekania. Facet siedzący przy komputerze odwraca głowę (to ordynator jak się potem okazało) i mówi, że przedzwoni do przyjmującego pacjentów pod F-2 lekarza. Uspokojony wychodzę z sekretariatu i staję pod drzwiami F-2. Choryz ustalają między sobą kto teraz ma wejść. Pokazuję wszystkim kartkę z numerkiem 19 i godziną 10:00, a jest już po 13:00 i oświadczam, że teraz ja wchodzę. Oczekujący w kolejce próbują  udowadniać, że nas nie było od rana. Ale znaleźli się tacy, którzy potwierdzają naszą obecność. Wchodzimy. Na wstępie dostajemy opieprz: Jak mogliśmy się poskarżyć dyrektorowi, trzeba było przyjść najpierw do mnie piekli się lekarz. Nie pomagają moje wyjaśnienia, że próbowaliśmy się dowiedzieć, kiedy wreszcie zostaniemy przyjęci. Nic nie pomaga. Sprawa wyjaśnia się, gdy przechodzimy do konkretów. Lekarz pyta z czym przyszliśmy. Szuka kartoteki chorej, której nie ma. Teraz następuje szukanie kartoteki żony. Wyjaśniamy że wczoraj była na oddziale brachyterapii. Lekarz gdzieś dzwoni, okazuje się że kartoteka jest na czwartym piętrze. Wysyła po nią siostrę. Siostra idzie na dół na parter do rejestracji i po 15 minutach wraca z niczym. Wysyła ją drugi raz na górę (my jesteśmy w przychodni na trzecim piętrze). Po kolejnych 5 minutach przynosi w końcu kartotekę. W czasie poszukiwań lekarz robi wywiad . Gdy do ręki dostał prywatny @ mail od prof. Harata wkurzył się  na nas, że pokazujemy mu prywatny mail. Ale po chwili gdy siadł do komputera by zaprogramować leczenie wpisał do rozpiski wszystkie zasugerowane przez niego chemikalia. Nim jednak to uczynił po obejrzeniu wypisu z Bydgoszczy zapytał: To jak ja mam panią leczyć? Takie słowa przy chorym. Jak można być tak nie pozbieranym by głośno wyrażać swoje wątpliwości. Odpowiedziałem mu na to, że to on jest onkologiem i ma się nie sugerować tym co napisał neurochirurg, bo on jest odpowiedzialny za leczenie i do niego zgłosiła się pacjentka.
    Z rozpiską idziemy na oddział po leki do siostry oddziałowej. I kolejne pół godziny czekania na pięć tabletek, które Ewa ma jutro zażyć. Siostra po prostu wziąwszy zlecenie gdzieś sobie wyszła zanim poszła do apteki szpitalnej po tabletki.
    Wychodzimy ze szpitala punkt 14:00.
        Czy raban, który zrobiliśmy przy pierwszej wizycie był potrzebny.
Tak! Gdy po dwóch tygodniach stawiliśmy się na drugą i kolejne wizyty na drzwiach przychodni F2 wisiała informacja o sposobie załatwiania pacjentów.
Pacjenci przyjmowani są w kolejności wydanych numerków, po uprzednim wykonaniu niezbędnych badań laboratoryjnych (w domyśle należało się wcześniej zgłosić do lekarza bez kolejki z prośbą, by poradnia wysłała elektronicznie odpowiednie skierowanie do laboratorium).
Czy w związku z tym załatwiani byliśmy wcześniej, sprawniej?
Nie, nie licząc ostatniej wizyty odebranie kilkunastu tabletek czy otrzymanie jednego zastrzyku vincristiny poprzedzone badaniem krwi trwało to zawsze pół dnia i to nawet przy zarejestrowaniu się dzień wcześniej (dodatkowy wyjazd do Poznania).
                                                                 Jerzy

Offline

 

#43 2009-04-10 14:18:58

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Kochani, a właściwie Drogi Jerzy!!! A przy okazji inni userzy!!!!!

Mam prośbę o to, abyście nie kierowali do mnie personalnie żalów za "zakłócenia" panujące na forum.
Jak już pisałam wcześniej (bo to nie pierwsze Twoje, Jerzy, pretensje)... nie jest to MOJE FORUM, korzystam z bezpłatnego serwera i nie mam wpływu na różne chochliki, które się mogą pojawić, już to tłumaczyłam.
Wczorajszy telefon (dziś rano odsłuchałam nagranie) był dla mnie przykry... bardzo się źle po poniższym tekście poczułam:
" nie mogę nic napisać, tak jakbyś mnie wyłączyła z Forum".

Przechodzę bardzo ciężki okres, jestem w rozsypce psychicznej, właściwie MNIE JUŻ NIE MA!!!!! Nie wiem co pozostało jeszcze??? (ZACZYNAM WE WTOREK PO  ŚWIĘTACH INTENSYWNĄ TERAPIĘ NA PSYCHIATRII) i takie teksty BARDZO MNIE RANIĄ!!!!

Ostatnią rzeczą, jaką mogłabym/chciałabym zrobić, to wyłączyć Ciebie (czy kogokolwiek) z możliwości pisania na forum (chyba, że byłby to upierdliwy troll, którego dla dobra innych userów musiałabym usunąć).

Jeśli masz problemy z logowaniem, to jedyne co mogę zrobić, to zmiana hasła...
Zaraz się za to biorę... zmienię Ci hasło, prześlę na maila i ... spróbujesz się zalogować korzystając z niego... jeśli logowanie się uda, to potem w PROFILU, zmienisz sobie hasło na takie jakie Ci pasuje.
Jeśli nadal będą problemy , napisz mi w mailu.


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#44 2009-04-10 17:25:24

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Barrrrrrdzo, ale to barrrrdzo Cię Przepraszam Aniu.
Nagrane na sekretarkę moje słowa to był "krzyk rozpatrzy". Dokładnie wczoraj minęły dwa miesiące jak zostałem poraz pierwszy w życiu  "userem". Od tego czasu napisaliśmy z Ewą bez mała 100 postów, czytając każdego dnia, jak dziennik NASZE (myślę o wszystkich z Tobą na czele) forum. Za każdym razem logowanie odbywało się automatycznine tak, że od razu można było pisać co się chciało w białym okienku nad którym widniał napis zachęcający do napisania nowego posta. Wczorajszego dnia zabrakło białego okienka i mimo, że myśli się cisnęły by je przelać na ekran za żadne skarby nie dało się tego uczynić. Cały dzień chodziłem jak struty, przeczytałem z uwagą instrukcję, że "administrator wszystko może" i zadzwoniłem wieczorem do Ciebie. Gdybyśmy rozmawiali bezpośrednio od razu by się sprawa wyjaśniła a tak, zrozpaczony tuż przed 24:00 siadłem do ostatniej próby. I olśnienie! A może i ja mam coś we łbie, że tyle czasu potrzebowałem, by wymyślić logiczne rozwiązanie: skoro jest komunikat "nie jesteś zalogowany", to się stary po prostu zaloguj w taki sam sposób jak to zrobiłeś dwa miesiące temu.
      I udało się. To co chciałem najważniejszego napisać to napisałem. A potem nie chciałem Cię Aniu o 0:20 budzić po nocy by odszczekać com nagadał do sekretarki. A dzisiaj z rana, po prostu zagoniony od 6:00 sprawami firmy + pół dnia w urzędzie skarbowym z reklamacją której nie udało się załatwić nie miałem głowy by wykonać do Ciebie telefon z przeprosinami za zamieszanie.
       Na przyszłość obiecuję poprawę. Wybacz proszę to potknięcie.
Od dzisiaj funkcjonuję na nowym haśle.

Offline

 

#45 2009-04-11 02:00:12

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

IRENA-EWA napisał:

przeczytałem z uwagą instrukcję, że "administrator wszystko może" i zadzwoniłem wieczorem do Ciebie.

Resume Regulaminu:

W zasadzie administrator może wszystko i nic nie musi

zostało napisane z przymrużeniem oka.... "może wszystko" nie znaczy, że jest ALFĄ i OMEGĄ, że jest w stanie każdemu dogodzić - może wszystko to raczej "wolnoć Tomku w swoim domku", czyli jak mi się coś nie spodoba, to bez zadnego komentarza moge to wykonać- to taka DYKTATURA, ABSOLUTNE RZĄDY - na szczęście (poza wyczyszczeniem spamow jednego z userów, nie skorzystałam i nie chcialabym korzystać z tego przywileju....)


     

I udało się. To co chciałem najważniejszego napisać to napisałem. A potem nie chciałem Cię Aniu o 0:20 budzić po nocy by odszczekać com nagadał do sekretarki. A dzisiaj z rana, po prostu zagoniony od 6:00 sprawami firmy + pół dnia w urzędzie skarbowym z reklamacją której nie udało się załatwić nie miałem głowy by wykonać do Ciebie telefon z przeprosinami za zamieszanie.

A ja dzwoniłam na komórkę, rozmawiałam z Ireną i potem  dzwoniłam jeszcze raz i nic....
     

Na przyszłość obiecuję poprawę. Wybacz proszę to potknięcie.

No..nie wiem... hmmmmmm...... wybaczam, a czy sie poprawisz...zobaczymy

Od dzisiaj funkcjonuję na nowym haśle.

Nie musisz, możesz sobie przywrócic stare w twoim profilu...tam masz opcję zmień hasło.

A może zmienić Wam nicka na irena-jerzy??


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#46 2009-04-11 17:58:58

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Samograju!
Nicka na razie zostawiamy. Tak było od początku i niech tak będzie. Być może że wprowadza to niektórych w  zakłopotanie i może mylić. Ale skoro ruszyłaś to podwójne Imię. to niech się z niego tłumaczy zainteresowana. Ja powiem tylko tyle. Na antenie Radia Maryja od lat głos zabiera pani Irena z Baranowa i nie chciałbym aby żona była z naszą sąsiadką mylona. Panią Irenę szanuję za społeczne zaangażowanie oraz jej poglądy, choć się z niektórymi z nich nie zgadzam.
To forum miało w moim założeniu uaktywnić moją małżonkę, której z dnia na dzień coraz trudniej przelać myŚli na papier (ekran) czy też się wysłowić. Jako nauczycielka mówi że się w życiu nagadała i woli słuchać niż mówić. Ale to nie tak!. Jej potrzebny jest ciągły trening - nie wystarczą rozwiązywane krzyżówki i biernie oglądana TV. Dlatego nick niech zostanie jaki jest. Czy sama dekretacja ją uaktywnia. Chyba nie jak pokazały ostatnie dwa miesiące.
      A co będzie z tym obrazkiem pod nickiem?
Jerzy

Offline

 

#47 2009-04-13 06:20:41

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

ZMARTWYCHWSTAŁ!  PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ !!!
Poniedziałek Wielkanocny . Z czwartą koniczynką rozpoczynam nowe życie . Ale nie tylko ja. On zmartwychwstał nie tylko dla mnie . On zmartwychwstał dla nas wszystkich. Dla Ciebie Azo, dlsa Ciebie Aggo, Karolino, Patko, Niecho , babbciu, alwerniAnko , dla Ciebie zawsze kolorowa i zachwycająca pomysłami Marzeno, dla Ciebie służąca trafnymi radami choć nie zawsze do końca zrozumiałymi – satelitko, i dla Ciebie pewno jedynym na forum chłopie Wawiku (ja się nie liczę, bo występuję pod nickiem żony) i dla wszystkich tych, którzy będąc zalogowani tylko czytają posty zaglądając co jakiś czas na forum , a także dla tych, którzy przeglądają to forum , nie chcąc się z takich lub innych względów ujawnić.  Także, a może zwłaszcza dla Was ćpuni, którzy próbujecie na tych łamach załatwiać swoje interesy.
Kogo nie wymieniłem?
Nie wymieniłem założycielki Koniczynki  Ani samograjki.
Czyżby dla niej On nie zmartwychwstał?

Droga nam wszystkim Aniu!

On  ZMARTWYCHWSTAŁ  dla Ciebie . Szcególnie dla Ciebie i to już „wczoraj” (przed dwudziestoma wiekami).
On Cię kocha taką jaką jesteś.
Ty nie musisz czekać jutrzejszego wtorku by rozpocząć nowe życie. Ty od dzisiaj, od wczoraj, od Jego zmartwychwstania możesz rozpocząć nowe życie.
         Wybacz Aniu , ale powiem Ci teraz tak,  jakby powiedział w tym miejscu do Ciebie sam Krzysiek:
Kochana Aniu! Ty MUSISZ rozpocząć nowe życie. Nie będę Ci się śnił po nocach , nie będę Ci dawał wskazówek z zaświatów. KONIEC !!! Masz żyć tak, by być każdego dnia gotowa ten świat opuścić i spotkać się ze mną po śmierci. Co ja za życia mogłem zrobić dobrego, to zrobiłem. Teraz Ty kontynuuj rozpoczęte dobro. Jest tyle zła wokół Ciebie. Bądź dobra Aniu.
(Tu zamieściłem cytat Ani w zielonej obwódce o treści jak niżej – dopisek J.Z.)
ZACZYNAM  WE WTOREK PO ŚWIĘTACH  INTENSYWNĄ  TERAPIĘ  NA PSYCHIATRII.
(koniec cytatu – dopisek J.Z.)

On zmartwychwstał po to, abyś Ty miała nowe życie. On nie chciał byś Ty oddała swoje życie  za Krzyśka. Jemu na Tobie zależało i zależy. Ty masz żyć po to, by się zbawić. Zbawić siebie i innych. O Krzyśka się nie masz co martwić. On już obcuje z nim twarzą w twarz , ciesząc się Bożą radocią. Na dzisiaj to Ty jesteś najważniejsza. On Cię kocha taką jaką jesteś. Twoje małżeńskie powołanie z Krzyśkiem jest już etapem zamkniętym. Będziesz do niego często wracać, ale już w nim nic nie zmienisz. A wracać masz, by nabrać sił do dalszego życia dla innych. Masz wymagającą Twojej opieki córeczkę. Masz pozostałe dzieci, jak nie masz, to pewno będziesz miała i wnuki. Ty masz po co żyć. Skoro Bóg nie przyjął Twojej ofiary, ofiary z Twojego życia zachowując przy życiu Krzyśka , to tak miało być. I nie masz się co buntować.
     Przeżyłem ten bunt, spoglądając przez kilka lat na Ewę. Ona identycznie jak Ty zareagowała na śmierć Łukasza. Znasz tę sprawę. Dlaczego Boże mnie starej matki nie wziąłeś do siebie, tylko to młode życie zabrałeś i to jeszcze w tak tragicznych okolicznościach – krwawiło jej serce każdego dnia. A on miał być księdzem. Z tą myślą oboje żyliśmy od czasu gdy miał roczek. Nie powiedzieliśmy mu tego przed śmiercią. Nie takie, jak nam się wydawało, były plany Boże.
      Nie miej też pretensji do Krzyśka, że Cię zostawił samą. Wiele wdów wylewa żale na swoich małżonków z tego powodu. Jak można być tak wygodnym? Ja idę, a ty się martw co dalej i pielęgnuj kwiatki na moim grobie. Wydaje mi się, że Ty do takich nie należysz.

(tu zamieściłem kolejny bardzo budujący cytat Ani  w zielonej obwódce o treści jak niżej – dopisek J.Z.)
Kochana, odpocznij sobie spokojnie ... cudownie że żyjesz normalnie, że korzystasz z życia jakby nic się nie stało ... żyj nadal dniem dzisiejszym ... Dziś jest dobrze, pamiętaj i ... nie wybiegaj za bardzo w przyszłość , bo to i nie po Bożemu i złe z punktu widzenia psychologicznego ...
Zostań z Bogiem ...
(tu kończył się cytat – dopisek J.Z.)
poniżej cytatu wpisałem słowa : pamiętasz ten tekst , to Twój post #16  z  21.02.09  skierowany do Ewy.

(I dalej po jednej linii przerwy jedno moje zdanie - nie cytat, włożone w usta Ani - dopisek J.Z)
Wolałabym być przeklęta , oddać swoje życie nawet szatanowi, byleby ocalić życie mojego ukochanego Krzyśka.
( i mój komentarz do tego zdania – dopisek J. Z.)
Tak się na szczęście nie stało, w końcowym etapie choroby Krzyśka. Zmartwychwstały miał i ma w stosunku do Ciebie inne plany. On Cię kocha Aniu. To On oddał za Ciebie swoje życie. Nie Krzysiek. Krzysiek oddał swoje życie Bogu i Bóg je przyjął. Przyjął bo chciał . Bo jest Bogiem. Mógł sprawić cud, ale go nie sprawił. Dlaczego? Bo nie chciał być równy szatanowi. Ten ostatni przyjąłby Twoje życie w zastaw za życie Krzyśka ( przyjąłby, gdybyś mu je oddała, ale tak się na szczęcie nie stało, jak to napisałem powyżej- dopisek J.Z.). On by Ci go zachował jeszcze na jakiś czas. A potem by Cię  porzucił jak szmatę. ( szatańskie działania trzeba nazwać po imieniu –  to co powyżej napisałem to przestroga dla mnie zakochanego na umór w swojej Ewie i podobnych od mnie userów, userek, którzy bardzo, ale to bardzo, tak jak Ty kochają swoich najbliższych, a stoją lub stać będą w podobnej jak Ty Aniu sytuacji - dopisek J.Z).  Nie szatan jest panem życia i śmierci. A w perspektywie życia wiecznego , to nie ludzie uśmiercili Krzyśka, nie Ty zaniedbałaś sprawy . Tak się z woli Boga miało stać. Ta reszta może być tylko dobrym tłumaczeniem dla ateistów, tłumaczeniem z którego tak  naprawdę nie dużo wynika. Ktoś z obsługi szpitalnej zaniedbał sprawę.  Ja przespałam , przechorowałam ostatnie godziny. Na dzisiaj to wszystko jest nieważne. Tylko w wierze odnajdziesz sens śmierci Krzyśka . Poza Zmartwychwstałym nie znajdziesz sensu i będziesz się do końca życia obwiniać. A on Zmartwychwstały Cię kocha. Kocha taką jaką jesteś. A reszta należy już do Ciebie.
(i bardzo dużymi literami – dopisek J.Z.) Bądź dobra Aniu!
Jerzy

Ps:  powyższy post przepisałem w dniu 19.04.09 z zachowanego tekstu w formie wydruku, jest on odpowiedzią na @meil Ani z poprzedniego dnia (pierwszego Święta Zmartwychwstania) z godziny 13:15) o treści:
Dzięki za modlitwę ... ja się na Pana Boga obraziłam – to ja powinnam umrzeć, nie Krzysiek, bo ja jestem zła ...
Anka.
(starałem się tak jak umiałem pomóc – za potknięcie jeszcze raz Cię Aniu przepraszam - dopisek J. Z.)



Usunęłam moją wypowiedź, by nie mieszać - jest ona za następnym postem IRENY-EWY

Samograj


Ostatnio edytowany przez IRENA-EWA (2009-04-19 22:57:39)

Offline

 

#48 2009-04-18 15:45:12

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Dzisiaj pierwszy raz Ewa prosiła mnie bym pomógł jej ubrać buty. Dotychczas starała się to czynić samodzielnie. Nogi ma bardzo opuchnięte i nie bardzo się chcą mieścić w wygodnych jeszcze miesiąc temu butach. Nogi nie dosyć że spuchnięte, to na dodatek poobijane i kolorowe w siniaki, które zbierała przez cały Wielki Post. Ta niemoc ją dołuje. Bierze coś na odwodnienie, ale to jak widać nie pomaga. Nogi smaruje jakąś miksturą, ale siniaki jak były tak są.
     Cytuję jej Jana Pawła II z okresu niedługo przed śmiercią, kiedy już był słaby i nie mógł chodzić. Powiedział wtedy do ks. bpa. Adama Dyczkowskiego: " Popatrz Adam , starzejemy się, całe jednak szczęście, że od nóg, a nie od głowy ".
      Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć jej tego samego.  Bez nóg jakoś tam żyć można, gorzej żyć bez głowy.
                                                                                                          Jerzy

Ostatnio edytowany przez IRENA-EWA (2009-04-18 15:47:06)

Offline

 

#49 2009-04-18 21:30:35

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Piszę ponownie moją odpowiedź na posta IENY-EWY...to co jest przypisane Jej...napisałam ja....a przez pomyłkę skasowałam całego długiego posta...w sumie nie doczytawszy co on zawiera, bop uderzyły mnie te słowa:

IRENA-EWA napisał:

Wolałabym być przeklęta, oddać swoje życie nawet szatanowi, byle ocalić życie mego ukochanego Krzyśka .

Czy ja dobrze widzę?????
Czytam powyższe słowa i...oczom nie wierzę...Czy ja , gdzieś coś takiego powiedziałam????
Pytam, bo jeśli, odnalazłeś gdzieś te słowa jako moje, to ja nie mam pojęcia jak to się stało????
NIGDY W ŻYCIU NIE POWIEDZIAŁABYM ŚWIADOMIE CZEGOŚ TAKIEGO!
Skąd słowa :"wolałabym oddać swoje życie szatanowi"................................ Wytłumaczcie mi to!JESTEM W SZOKU!


Cholewcia......z nerwów, zamiast dać "CYTUJ"...dałam "EDYTUJ" i szlag trafił całą wypowiedź Jerzego!!!!
Powyższe słowa należą do mnie - oprócz cytatu........,który pozostał z całej wypowiedzi Jerzego

Samograj



pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#50 2009-04-18 22:13:42

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Droga Aniu - szkoda że z nerwów skasowałaś mój tekst nie doczytawszy go do końca. Nie zdążę go jeszcze raz napisać przed pójściem na nocną adorację. Mam go tylko w formie papierowej mogę przefaxować  Słowa które zacytowałaś i które Cię tak obużyły to moje słowa. Wyrwane przez Ciebie z kontekstu dalszych zdań i do tego przypisane samej sobie wywarły piorunujące wrażenie. Radzę przeczytać całą moją wypowiedż  jeszcze raz spokojnie do końca i dopiero potem wyciągać wnioski.
A szatan rzeczywiście próbuje mieszać między nami.

Ostatnio edytowany przez IRENA-EWA (2009-04-18 22:25:15)

Offline

 

#51 2009-04-18 22:21:55

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Jerzy, czytaj uważnie: ja nie skasowałam z nerwów Twojego posta, ja z nerwów wcisnęłam edytuj zamiast cytuj....a to jest różnica , prawda???

Mniej więcej przeczytałam całość i nijak nie mogę zrozumieć dlaczego, poniekąd, włożyłeś w moje usta takie słowa???

Co one miały mi powiedzieć??? Bo słowa są PIORUNUJĄCE!!!!


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#52 2009-04-19 01:42:44

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Bóg  jest dobry i Ty bądź dobra(y).
Jezu Ufam Tobie.

Offline

 

#53 2009-04-19 05:45:56

satelita

Zarejestrowany: 2008-08-16
Posty: 391

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

co Wy ztym cytuj / edytuj
mo           =pw

Offline

 

#54 2009-04-19 07:02:53

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Kompletnie nie rozumiem o co chodzi......

Przecież ja wiem, że Bóg jest dobry.....i, że ja powinnam być dobra- to oczywiste, to truizm, co piszesz

Co chcesz mi udowodnić????
Że jestem zła, bo zachorowałam, bo mam depresję, bo nie radzę sobie?????

Nie odpowiedziałeś na moje pytanie:
Dlaczego w moje usta włożyłeś te słowa:

Wolałabym być przeklęta, oddać swoje życie nawet szatanowi, byle ocalić życie mego ukochanego Krzyśka .

A potem ciągnąłeś myśl o Tym, że szatan porzuci mnie jak ścierkę, że Tylko Bóg......

Popatrz na kilka zdan z mojego życia:
1.Wolałabym umrzeć niż usunąć ciążę....... (kiedy naskakiwali na mnie lekarze, żebym usunęła, bo zagraża mojemu życiu)
2. Wolałabym umrzeć niż skorzystać z pomocy bioenergoterapeuty i innych macantów oraz homeopatii.
3. Kiedy teściową sąsiadka namawiała na modlitwę (jakąś taką swoją ), po tym jak była u jakiegoś jasnowidza.....opierniczyłam ja, zadając pytanie :czy zdrowie i życie za wszelką cenę???
4. Nie skorzystałam w przypadku Krzyśka z ŻADNYCH tego typu "alternatywnych" metod, bo ważniejsza była dla mnie JEGO DUSZA.......   

Dla tego słowa Twoje , Jerzy, powodują we mnie takie emocje

Co chciałeś przez to powiedzieć.... co chciałeś mi udowodnić posługując się tymi słowami.
Wolałabym być przeklęta??? Oddać swoje życie szatanowi????

Jerzy , zastanów się , co ty piszesz....... Dlaczego takie słowa spłynęły Ci na klawiaturę???

Odpowiedz, a nie wymiguj się wielką czcionką pisanym truizmem!!!


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#55 2009-04-19 08:57:59

ms

Zarejestrowany: 2009-04-19
Posty: 14

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Pani Ireno, Panie Jerzy,
szczerze Państwu współczuję, że musicie się Państwo zmagać z takimi trudnościami. Wiem, że często jest to ponad siły zdrowego człowieka, a co dopiero cierpiącego.
Mam jednak prośbę, abyście uszanowali Państwo żałobę Pani Ani. Ma ona prawo przeżywać ten czas na własny sposób, właściwy tylko sobie. I doprawdy, i jej należy się wsparcie. Nie wolno nikomu dodatkowo ranić jej uczuć, samemu interpretować, nadinterpretować jej wypowiedzi czy też wręcz myśleć za nią. Uszanujmy jej ból, bo jest to ludzka rzecz i cierpieć, i wątpić, i wierzyć, i nie wierzyć, i szukać, i upadać, i się podnosić.
Przypominają mi się słowa piosenki "Konfesjonał", którą może Państwo znacie: "poznawszy sposób, jak sumienia budzić, zbierałem obudzonych sumień żniwo". Może tak po prostu nie wolno.
Przepraszam, że w takiej publicznej formie pozwoliłam sobie wziąć w obronę Panią Anię, ale nikt z obecnych forumowiczów tego nie uczynił, a wydaje mi się, że stwierdzenia, jakie tutaj padają są niestosowne.
Jednocześnie życzę Państwu dużo siły, dzielności, a także wiary w zmaganiu się z przeciwnościami losu.
Wszystkim Państwu życzę wszystkiego dobrego.
MS

Offline

 

#56 2009-04-19 09:18:38

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Droga Aniu!
Dzisiaj święto Miłosierdzia i każdy kto Boga w osobie Jezusa Chrystusa z wiarą o coś prosi, to jeśli taka jest wola Pana, otrzyma to o co prosi.
A ja proszę Boga bym w godzinie próby, a taka przychodzi na każdego, czasami nie jedna, Ty Aniu najważniejszą już pomyślnie przeszłaś, nie powiedział:
Wolę być przeklęty, oddam życie nawet diabłu, byle ocalić życie mojej ukochanej Ireny-Ewy.
Za życie kochanej do szaleństwa osoby jesteśmy wstanie zrobić wszystko. Wstępuje w nas wtedy nigdy wcześniej nie zaobserwowana energia i robimy rzeczy o zrobienie których nigdy siebie wcześniej nie podejrzewaliśmy.
Ale czy możemy za życie kochanej osoby dać wszystko?
Możemy, jak przykładowo o. Maksymilian Kolbe ofiarować Bogu swoje życie za drugą osobę, ale nie możemy dać siebie szatanowi.
Co to znaczy dać siebie szatanowi?
Będę mówił na własnym przykładzie, by przez przypadek nikogo nie urazić.
Czy na dwa lata przed tragiczną śmiercią Łukasza mieliśmy powiedzieć synowi, że zgadzamy się na jego związek z kobietą zamężną?
Nie, po stokroć nie!
Jakiekolwiek nasze przyzwolenie, na tak częstą w obecnych czasach sytuację, byłoby przyzwoleniem na grzech.
Czy wiedząc przykładowo o stosunkach pozamałżeńskich naszych dzieci, możemy nad tym przejść do porządku dziennego?
Nie ! Każde przyzwolenie, to danie pola do działania w nas samych szatanowi.
Czy mając w ręku pożegnalny list Łukasza, z którego wynikało, że jedyna rzecz jaka może uratować jego dalszy związek z kochanką, dla której się powiesił na trzepaku pod jej oknem, to pieniądze na pralkę, to miałem mu je dać, skoro ich nie miał? 
Nie!  Nie mogłem  mu ich dać mimo, że stać mnie wtedy było i na 100 tys, i na 10 tys, a tym bardziej na 1 tys,  czy też na 1 złotówkę. Nie mogłem mu dać nawet przysłowiowej złotówki na jego związek, który od początku do końca był grzeszny. I nie liczyło się dla mnie to, że on ją kochał. Każde moje ustępstwo byłoby oddaniem mojego życia szatanowi, nawet ta jedna,  jedyna złotówka.
Dzisiaj w święto Miłosierdzia masz prawo się z Bogiem targować i masz 100%  szansy, że wierząc – otrzymasz. Jezu Ufam Tobie.
         A więc droga Aniu. Piorunujące zdanie winno brzmieć:
A ja proszę Boga bym w godzinie próby, a taka przychodzi na każdego, czasami nie jedna, nie tylko nie powiedział ale nawet nie pomyślał:
Wolę być przeklęty, oddam życie nawet diabłu, byle ocalić życie mojej ukochanej Ireny-Ewy.
Nie ! Uchowaj mnie od tego Panie, tak jak uchowałeś Anię Samograjkę,
jak racz uchować wszystkich userów forum Koniczynka, mających pod swą opieką ukochane osoby.
Mogę i chcę ofiarować swoje życie Bogu  i jemu zaufać. I niech się stanie Jego wola, a nie moja. Jestem do Twojej dyspozycji Panie i nie wkładając swoich dłoni w Twoje rany wyznaję za Tomaszem: Pan mój i Bóg mój,  Jezu Ufam Tobie, czego w dniu dzisiejszego święta życzę wszystkim userom oraz coraz to liczniejszym gościom.
Bóg z Tobą Aniu i z Wami wszystkimi.
Bardzo przepraszam za wyrzązoną krzywdę.
Jerzy.

Offline

 

#57 2009-04-19 13:08:57

AZA

Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 233

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

czytam i nie wiem co tu sie dzieje....kurcze o co chodzi????

Offline

 

#58 2009-04-19 18:10:06

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

IRENA-EWA napisał:

Droga Aniu - szkoda że z nerwów skasowałaś mój tekst nie doczytawszy go do końca. Nie zdążę go jeszcze raz napisać przed pójściem na nocną adorację. Mam go tylko w formie papierowej mogę przefaxować  Słowa które zacytowałaś i które Cię tak obużyły to moje słowa. Wyrwane przez Ciebie z kontekstu dalszych zdań i do tego przypisane samej sobie wywarły piorunujące wrażenie. Radzę przeczytać całą moją wypowiedż  jeszcze raz spokojnie do końca i dopiero potem wyciągać wnioski.
A szatan rzeczywiście próbuje mieszać między nami.

A ja bardzo proszę, jeśli Ci to nie zajmie zbyt duzo czasu, jeśli to nie jest zbyt duża fatyga, o napisanie wykasowanego przeze mnie omyłkowo posta, bo... jego treść była bardzo mocna... byłoby dobrze, żeby inni (satelita, AZA ) wiedzieli o co chodzi. Bym ja mogła go wnikliwie przeczytać (bo ja wiem co w nim było w całości... przeczytałam, ale po łebkach i mogły mi umknąć istotne rzeczy).

Co do dzisiejszego Święta... przestałam wierzyć w to, że akurat dzisiaj Pan Bóg w inny niż zwykle sposób---> w szczególny sposób wysłuchuje nasze modlitwy... nie wierzę też w to, że w święto Niepokalanego Poczęcia , jeśli ktoś o 12.00 zwóci sie do Maryi da mu to, o co prosi -----> BZDURA!
Dla mnie takie pojmowanie wiary jest pojmowaniem magicznym... dlaczego akurat w te dni BÓG miałby być szczególnie hojny???? BÓG JEST CONSTANS I WYSŁUCHUJE NAS ZAWSZE TAK SAMO!
I jeszcze jedno:"Da nam to o co prosimy" jest twierdzeniem fałszywym....-----> DA NAM TO, CO JST DLA NAS NAJLEPSZE!I ROBI TO ZA KAŻDYM RAZEM, KAŻDEGO DNIA... CZY TO PONIEDZIAŁEK, CZY NIEDZIELA, CZY BOŻE NARODZENIE, CZY ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO.

Niemniej cieszę się, że zostanę otoczona szczególną modlitwą, bo jej potrzebuję, wierzę w wstawiennictwo i... kogo tylko napotkam na swej drodze, proszę o modlitwę za naszą rodzinę....
Byłam już na Mszy Św... byłam do spowiedzi... tak... specjalnie wybrałam ten dzień, ale nie dlatego, że dziś mogę otrzymać więcej... LECZ DLATEGO, BY UCZCIĆ BOŻE MIŁOSIERDZIE, W SPOSÓB SZCZEGÓLNY

IRENA-EWA napisał:

A więc droga Aniu. Piorunujące zdanie winno brzmieć:
A ja proszę Boga bym w godzinie próby, a taka przychodzi na każdego, czasami nie jedna, nie tylko nie powiedział ale nawet nie pomyślał:
Wolę być przeklęty, oddam życie nawet diabłu, byle ocalić życie mojej ukochanej Ireny-Ewy.
Nie ! Uchowaj mnie od tego Panie, tak jak uchowałeś Anię Samograjkę,

Tylko dlaczego wcześniej włożyłeś je w moje usta, napisałeś w rodzaju żenskim, napisałeś o ocaleniu Krzyśka, więc jak wyjaśnisz poniższe tłumaczenie:

IRENA-EWA napisał:

Słowa które zacytowałaś i które Cię tak obużyły to moje słowa. Wyrwane przez Ciebie z kontekstu dalszych zdań i do tego przypisane samej sobie

Dlaczgo piszesz w rodzaju żeńskim i mówisz wprost o KRZYŚKU, a potem próbujesz mi wmówić, że je sobie przypisuję.... a niby komu je miałam przypisać???

Nie wiem, co wtedy Tobą kierowało, co mi chciałeś zasugerować.... tymbardziej, że dalszy ciąg , w oparciu o te słowa, był kazaniem, był próbą potępienia mnie, że idę za SZATANEM, który mnie omamia i potem pozostawi jak niepotrzebną ścierkę, jak już posiądzie moją duszę (tak mniej więcej to brzmiało- tak to odczytałam... po łebkach, jak już wspomniałam), potem pisałeś o BOGU, że tylko w Nim mój ratunek (oczywiście to są tylko moje skróty myślowe, dlatego przydałby sie AUTENTYCZNY tekst).

Jestem po śmierci Krzyśka w złej kondycji psychicznej... dopiero teraz (myślę, żę nalożyła się na to ekshumacja mojego Taty ---> oglądanie zwłok po 4 latach nie należy do przyjemnych doznań, problemy w pracy... zmaganie się z podjęciem decyzji: czy się zwolnić czy nadal pracować ...dużo nierozwiązanych problemów życiowych).

IRENA-EWA napisał:

Bóg z Tobą Aniu i z Wami wszystkimi.
Bardzo przepraszam za wyrzązoną krzywdę.

A Ty, Jerzy wcale nie musisz mnie przepraszać..., ja się nie pogniewałam, potrzebowałam jedynie wyjaśnienia dlaczego padły te słowa...

A TERAZ KILKA SŁÓW O MNIE
Cóż, nie jestem nonkonformistą taka jak TY........... może/napewno dlatego mam problemy..... dla mnie nie ma BIAŁE- CZARNE.... niestety są różne odcienie szarości..... co może z psychologicznego punktu widzenia jest pożądane, ale wiara wymaga określenia się na TAK lub NIE! Niestety nie potrafię w drobnych rzeczach, potrafie tylko we wzniosłych sprawach być zdecydowanie na TAK wobec BOGA i NIE wobec SZTANA!
Dlatego upadam, dlatego idę do Trybunału Miłosierdzia prosić o przebaczenie,  i tak w kółko - jestem grzesznikiem.....i w dodatku nie potrafię ciągle BOGA zasypywać obietnicami, stawiać Mu pomniki, skrajnie się mu "przypodobywać", poprzez kolejne posty, nabożenstwa, adoracje i inne dzieła itd itp.

Chcę stanąć wobec BOGA, jako ja- Anka... z pustymi rękami, bez jakichkolwiek obietnic, że zrobię to czy tamto, że będę przesiadywać w Kościele, że odklepię kolejny różaniec, czy kolejną koronkę, że zaliczę kolejne nabożeństwo, bo de facto wszystko z czym idziemy do BOGA, od Niego pochodzi!!! Co nie oznacza, że nie chciałabym robić tych rzeczy.... tylko ja modląc się , ich Bogu nie obiecuję, nie targuję się z NIM, staję z tym co moje---> czyli z moimi grzechami, słabościami, bo tylko to mogę BOGU ofiarować!!!


Oczywiście nie przeczę, że to co pisze może sie komuś wydać HEREZJĄ... ale.... TAKA JEST OBECNIE MOJA WIARA!!!



Wiem, Jerzy, że jesteś nastawiony przyjaznie do wszystkich userów, że jest w Tobie MIŁOŚĆ, w którą wyposażył Cię BÓG,....że jest Ci ciężko zmagać się z chorobą Ewy, wiem, że to trudne i wyniszczające psychicznie położenie + problemy rodzinne inne. Dlatego nie mam do Ciebie żalu...tym postem chciałam jedynie zwrócic uwagę, że każdy jest na innym etapie spotkania z BOGIEM, każdy ma swoją droge i swój czas......

Dlatego przy okazji pozwolę sobie, teraz jako administrator (muszę stanąc w obronie usera), zwrócić Ci uwagę na powstrzymanie się od kąśliwych uwag  TUTAJ krótka piłka może czasem boleśnie uderzyć w nos.... mozna było to napisac w bardziej przyjazny sposób....

No to Ci dołożyłam w to ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA!!! Ale to z troski o CIEBIE, innych i...równiez siebie.

p.s.
ms - czy mozesz sie ujawnic na PW??? Dziękuję


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#59 2009-04-20 06:43:14

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Dziękuję Ci MS za słowa, które wszystko ustawiają we właściwym świetle. Zgadzam się – tak po prostu nie było wolno. I nie tłumaczy mnie to, że całe życie pisałem głównie opisy techniczne, Nie tłumaczy mnie także to, że treść postu #47  była pisana „na żywo”, w wielkiej emocji, po otrzymanym od Ani w Święto Zmartwychwstania @.meilu.
Ania potrzebuje wsparcia, szczególnego wsparcia  w tym okresie w jakim się obecnie znalazła. Wydaje mi się, że jakościowo innego niż to, które otrzymała na tym forum bezpośrednio po śmierci Krzyśka. Na ile i jak satelitko, Azo i inni potrafimy jej pomóc? Nie wiem. Życie pokaże.
Tobie Aniu dziękuję za ostatni post #58 . To materiał do mego rachunku sumienia. Odtworzenie postu #47 zajęło mi tyle czasu, że Ewa na koniec dnia powiedziała z wyrzutem
Zrób rachunek sumienia ile czasu poświęcasz mnie a ile siedzisz przy klawiaturze.
Mam się z czego poprawiać.
Jerzy.

Offline

 

#60 2009-04-20 16:04:15

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Re: Czasami to cud, ale wiara zawsze daje siłę....

Dziękuję Ci Jerzy za ponowne wpisanie tekstu postu....szkoda, tylko, że został okraszony komentarzem, że nie jest taki dziewiczy- AUTENTYCZNY jak tamten - komentarze nadały mu zupełnie inny wydźwięk......ale...mówi się trudno i...KOCHA SIĘ DALEJ!!!!

Zostałam zmuszona do uzupełnienia REGULAMINU o zielony tekst na początku.

Cytowanie prywatnej korespondencji łamie zasady netykiety - swoistego internetowego savoire-vivre'u....ja też mam nieczyste sumienie, bo wcześniej zacytowałam fragment rozmowy telefonivznej --->musimy to zmienić ....ja i Ty i kazdy z userów......
(dodam, że nie tak dawno zapoznałam się dogłębnie z netykietą i inną wersją netykiety przy okazji reprymendy danej mi na innym forum i dobrze byłoby abyście sie z nią zapoznali )
Nie można odnosić się na forum do prywatnej korespondencji....
Forum to forum - rzecz publiczna, a maile, rozmowy telefoniczne , treśc gg i innych komunikatorów są niejako oklazulowane  prywatnością i jako takie nie powinny być na forum cytowane, jak również nie powinno się do nich odnosić... bo sami widzicie co się wtedy dzieje!!! NIE WIADOMO O CO CHODZI!!! (po opatrzeniu komentarzem napisany post odbiera się zgoła innaczejI


To tak na marginesie....


A teraz przechodzę do meritum:
Dziękuję Jerzy, za Twoje dobre chęci, dziękuję i  podziwiam za odwagę cywilną... przyznałeś się do błędu, to wielka cnota!!!!!

Ja ze swej stony przepraszam za moje uwagi i strofowanie................

Myślę, że nie możecie mi pomóc..... muszę to zrobić sama......
Natomist nic nie stoi na przeszkodzie westchnąć do Boga w mojej intencji.
Spowiednik, u którego wczoraj byłam sam zasugerował mi skorzystanie z pomocy psychologicznej...zobaczył jak całe moje obecne życie jest trudne,  zagmatwane, bolesne....powiedział, że sama modlitwa NIE WYSTARCZY...ale....uspokoił się kiedy mu powiedziałam, że właśnie zaczęłam terapię.


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
nadzieja-glejak.pun.pl