Ogłoszenie

"KONICZYNKA" czyli FORUM z nadzieją na lepsze jutro...
...jest miejscem wymiany doświadczeń, wspierania się w chorobie, doradzania, podtrzymywania na duchu...
Glejak to trudny przeciwnik, walczmy razem =>
"Niech nasza droga będzie wspólna...", jak mówi JPII słowami umieszczonymi na dole bannera.
Zarejestrowani użytkownicy mogą korzystać z szybkiej pomocy, pisząc o swoim problemie w ChatBoxie.
Polecamy fora o podobnej tematyce:
forum glejak - to istna skarbnica wiedzy i mili, zawsze chętni do pomocy userzy i ekipa
oraz forum pro-salute - gdzie jest wiele wątków pobocznych, towarzyszących chorobie nowotworowej...

Drogi Gościu, umacniaj swoją wiarę, nie trać nadziei i... kochaj z całych sił!!!
samograj

#21 2010-10-30 14:03:37

marzenna79

Gdynianka

2832607
Call me!
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2008-09-09
Posty: 516
zainteresowania: komputery,książki,grafika,psy
WWW

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

kuba87 napisał:

Postanowiłem trochę zaktualizować co się dzieje. Tata dzisiaj kończy 3 tydzień radio+temodal no i o dziwo bardzo dobrze się czuję. Włosy mu nie wypadają (jeszcze), nie wymiotuje, tylko trochę więcej spi niż zazwyczaj i mówi że się słabszy czuje. Co do diagnozy to wyjasniło się chyba wszystko nareszcie. Otóż tata miał wycinany guz mózgu na II lub III stopni złosliwosci. Na dzień dzisiejszy wygląda to tak że było pomiędzy. I dopiero po 4 tygodniach guz przerodził się w IV stopień, już poza organizmem. Stąd ta różnica w diagnozach. Na Szaserów powiedzieli że gwiaździak łagodny a potem w Centrum Onkologii jak guz sobie porósł jeszcze trochę to się zmutował w glejaka IV. Tak więc sam na razie nie wiem co o tym mysleć. Tak w ogóle to już przestałem wszystko rozpatrywać pod kątem czy to dobrze czy źle. Spotkalismy wczoraj w CO dziewczynę w wieku 30 lat który miała w Hamburgu glejaka wycinanego bo nikt w Polsce podjąć się nie chciał. Był wielki 9x7 i glejak IV zdiagnozowany jeszcze przed operacją. Najlepsze jest to że ona tą operację miała 2,5 roku temu. Tak więc widać srednia życia ludzi z glejakiem IV wydłuża się z roku na rok. Nas lekarze pocieszają bardzo bo skoro tata miał wycinanego guza na II lub III stopni to jest dużo prawdopodobieństwo że komórki IV stopni jeszcze się nie zmutowały i nie rozrosły. Mam nadzieję że będzie dobrze. Pozdrawiam wszystkich!

Trzeba tylko wierzyć i nie załamywać się przed czasem...
Życzę wszystkiego dobrego, trzymam kciuki...
Pozdrawiam serdecznie, życząc dużo zdrowia dla wszystkich.

Ostatnio edytowany przez marzenna79 (2010-10-30 14:05:38)

Offline

 

#22 2010-11-01 09:49:01

baabcia

Moderator

Zarejestrowany: 2008-09-20
Posty: 160

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

doceniajcie kazdy dzień - taty i Wasz - to jedno jest pewne zadna minuta się nie powtórzy - nie zapędzajcie się tylko w lecznie ale pielęgnujcie chwile razem; wiem że dylematy jak leczyć i gdzie opętują człowieka gorzej niż sam choroba
ale próbujcie pamiętać - najwazniejsze jest życie - łapcie chwile które uciekają
popatrz sam jak wspominasz kiedy tata był przy Tobie w szpitalu - przecież obaj zyjecie -a to bycie jest najwazniejsze
oby się udało tacie odzyskać zdrowie a Tobie otoczyć mamę i tatę spokojem i miłoscią


Żadnych awarii!  Żadnych nieszczęść

Offline

 

#23 2011-03-26 03:37:30

kuba87

Zarejestrowany: 2010-09-30
Posty: 14

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Witam,

chciałem poinformować wszystkich o obecnej sytuacji i po prostu zaprzestać kolejnego wołania o pomoc na tym forum. Po zakończeniu leczenie, temodal+radio, w listopadzie wszyscy myśleliśmy, że jest ok. Niestety kontrolny rezonans w styczniu wykazał wznowę. Guz był dwa razy większy tym razem (5x4). Ani chemia, ani radio nie dały w naszym przypadku żadnego skutku. Lekarze sugerowali operację ale mówili, że jest pewne iż tata straci całkowicie panowanie nad lewą stroną ciała a guz za 3 miesiące znowu odrośnie. Zrezygnowaliśmy z operacji. Postanowiliśmy leczyć się na własną rękę, tj dieta, spokojne życie i po prostu wiara. O dziwo po kolejnym rezonansie pod koniec lutego okazało się iż guz nie rośnie, stanął po prostu w miejscu na 1,5 miesiąca. Niestety teraz tata trafił do szpitala ponieważ ma duży obrzęk mózgu który uciska mu niektóre ośrodki w mózgu i czuję się słabszy. Rezonans dzisiejszy wykazał, iż obrzęk jest tak duży ponieważ guz urósł do rozmiarów 8x7 w ciągu miesiąca. Guz jest nieoperacyjny w całości. Można wyciąć połowę ale tata straci całkowicie władzę we wszystkich kończynach i będzie skazany na leżenie w łóżku i czekania na odrost znów. Postanowiliśmy, że po prostu damy mu na spokojnie odejść. Lekarze dają mu max. miesiąc.

Czego się nauczyłem z tej choroby? Dużo ludzi na forum tutaj pisało, że walczyli o swoich bliskich. Wysyłali je na kolejne operacje i leczenia aby tylko przedłużyć życie o kilka tygodni. Ja osobiście uważam iż jest to po prostu egoistyczne. Egoistyczne byłoby teraz z naszej strony wysłanie tatę na operację po której byłby przykuty do łóżka na 3 miesiące i czekał tylko na kolejny odrost tylko dlatego bo my chcemy z nim spędzić więcej czasu. Wolę dać mu umrzeć w spokoju z uśmiechem na ustach i bez bólu niż skazywać go na miesiące męki tylko dlatego bo mu nie pozwalam odejść. Może to zabrzmi brutalnie ale dla wszystkich którzy dopiero zmierzają się z tą chorobą: glejak IV stopnia jest nieuleczalny, człowiek umiera prędzej czy później i nie ma sensu się szarpać czasami niepotrzebnie i tylko przysparzać bliskiej osobie więcej cierpienia. Im szybciej zaczniecie się na to przygotowywać tym łatwiej będzie wam potem sobie z tym poradzić. Ja widzę po sobie, że jestem spokojny i opanowany i nie będę na siłę tacie życie przedłużał. Tu chodzi o niego, aby w spokoju i z rodziną obok przeszedł na drugi świat a nie o moje egoistyczne zachcianki typu "jak ja będę żył bez niego".

Dziękuję wszystkim za miłe słowa, porady i wskazówki. Jednocześnie żegnam się z tym forum, ponieważ nie mam zamiaru otwierać ran które będę nosił przez pewien czas. Mam 23 lata i żałuję, że mój ojciec nie będzie na moim ślubie ani nie będzie bawił moich dzieci. Jednocześnie wiem jednak iż jego wczesne odejście to nie kara a zaszczyt. Większość ludzi musi czekać całe swoje życie aby dołączyć do Boga w niebie. Tylko ci którzy zasłużyli najbardziej dostępują zaszczytu przejścia do lepszego świata wcześniej i tą myśl mam zamiar nosić zawsze w sercu.

Ostatnio edytowany przez kuba87 (2011-03-26 03:40:42)

Offline

 

#24 2011-03-26 10:16:31

AZA

Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 233

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Mimo tak młodego wieku jest tak dojrzały, dojrzalszy ode mnie, dziekuje za to co napisałes
pozdrawiam i odezwij sie

Offline

 

#25 2011-03-26 10:37:39

Patka

Skąd: Krapkowice
Zarejestrowany: 2008-08-26
Posty: 159

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Kuba,jestem pełna podziwu nad Twoją głęboką wiarą.Pozdrawiam


&&&&&

Offline

 

#26 2011-03-26 18:16:08

marzenna79

Gdynianka

2832607
Call me!
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2008-09-09
Posty: 516
zainteresowania: komputery,książki,grafika,psy
WWW

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Kuba, czasami wiara rzeczywiście czyni cuda.
Serdecznie pozdrawiam i nadal trzymam kciuki.

Offline

 

#27 2011-03-27 14:33:44

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

kuba87 napisał:

Czego się nauczyłem z tej choroby? Dużo ludzi na forum tutaj pisało, że walczyli o swoich bliskich. Wysyłali je na kolejne operacje i leczenia aby tylko przedłużyć życie o kilka tygodni. Ja osobiście uważam iż jest to po prostu egoistyczne. Egoistyczne byłoby teraz z naszej strony wysłanie tatę na operację po której byłby przykuty do łóżka na 3 miesiące i czekał tylko na kolejny odrost tylko dlatego bo my chcemy z nim spędzić więcej czasu. Wolę dać mu umrzeć w spokoju z uśmiechem na ustach i bez bólu niż skazywać go na miesiące męki tylko dlatego bo mu nie pozwalam odejść. Może to zabrzmi brutalnie ale dla wszystkich którzy dopiero zmierzają się z tą chorobą: glejak IV stopnia jest nieuleczalny, człowiek umiera prędzej czy później i nie ma sensu się szarpać czasami niepotrzebnie i tylko przysparzać bliskiej osobie więcej cierpienia. Im szybciej zaczniecie się na to przygotowywać tym łatwiej będzie wam potem sobie z tym poradzić. Ja widzę po sobie, że jestem spokojny i opanowany i nie będę na siłę tacie życie przedłużał. Tu chodzi o niego, aby w spokoju i z rodziną obok przeszedł na drugi świat a nie o moje egoistyczne zachcianki typu "jak ja będę żył bez niego".

Bardzo mądre słowa..... człowiek dojrzewa.... a pamiętam, że na mnie krzyczano, kiedy pisałam w podobnym stylu............

Dziękuję wszystkim za miłe słowa, porady i wskazówki. Jednocześnie żegnam się z tym forum, ponieważ nie mam zamiaru otwierać ran które będę nosił przez pewien czas. Mam 23 lata i żałuję, że mój ojciec nie będzie na moim ślubie ani nie będzie bawił moich dzieci. Jednocześnie wiem jednak iż jego wczesne odejście to nie kara a zaszczyt. Większość ludzi musi czekać całe swoje życie aby dołączyć do Boga w niebie. Tylko ci którzy zasłużyli najbardziej dostępują zaszczytu przejścia do lepszego świata wcześniej i tą myśl mam zamiar nosić zawsze w sercu.

No cóż nie należałam do tych wspierających, raczej DOŁOWAŁAM..... więc nie do mnie te słowa zapewne.
Co do pożegnania się z Forum - POPIERAM!!!!!

TWOJA WIARA JEST NIEZWYKLE BUDUJĄCA...... też tak sobie tłumaczyłam... zresztą sam zobacz:
http://www.nadzieja-glejak.pun.pl/viewt … 1055#p1055

Bądźcie teraz ze sobą jak najbliżej, jak najlepiej.... jak NAJPEŁNIEJ.... dzielny KUBO!

A może coś na przekór wszystkiemu się odmieni????? Nadal miej nadzieję... ale tę spokojną, oczekującą.... z pełnym poddaniem woli najwyższego..... MIEJ NADZIEJĘ.... tę trudną, nadludzką, ale... MIEJ JĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#28 2011-03-27 15:15:16

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Cześć Kuba
My równiez podjelismy decyzje o radykalnym cieciu rezugnujac nawet z 11 operacji które zaoferowała nam Bydgoszcz. Masz racje trzeba spróbować ale nie kosztem chorego. Stad równiez nasza decyzja. Jednakze uwazaj bo słowa które łatwo pisze sie teraz trudniej wprowadzic w zycie i pogodzic sie ze stanem faktycznym jak nadejdzie wiem to z autopsji tzn nie zawsze jak sobie postanowisz że tak do sprawy podejdziesz to tak podejdziesz. Próbowałem brac to na chłodno ale jest to trudne i choc radze sobie z odejsciem Taty to mam momenty zatrzymania nad przepascia, nicością otchłanią. Trzeba stale sie pilnowac i pracowac nad soba a nie postanowić o swim podejsciu do tematu na jutro i OK bo gdyby było to takie proste to nie byłoby depresji.
Ale jeżeli tobie sie uda to super choc to trudne bardzo trudne. Nawet jak wytłumaczysz sobie wszystko w taki czy inny sposób to jest to trudne do zaakceptowania.

Pozdrawiam 3maj się

Wojtek

Offline

 

#29 2011-03-27 21:52:17

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Tak...Wojtek ma rację..... dlatego użyłam słów:"też tak sobie tłumaczyłam"... bo teraz, to co pisałam, nie ma się nijak do rzeczywistości... Wojtek chce Cię uchronić przed czymś, co może Cię przerosnąć...... ale.....
może to nie pora wprowadzać niepokój, skoro teraz jesteś nim przepełniony... pogodzony.... nie pora....
Czytaj, ale.... nie słuchaj tego, co piszemy...... nie słuchaj... ciesz się osiągniętą równowagą.... i... zarażaj nią otoczenie....

Wojtuś.... my przeszliśmy swoje, mamy doświadczenie, ale.... może ta nadzieja, może ta ułuda pozwoliła nam przetrwać jakoś w tym najgorszym momencie..... może nie powinniśmy jej odbierać innym.... 
W szoku człowiek jest spokojny, pogodzony...... przecież jak czytam, co pisałam zaraz po śmierci Krzyśka i konfrontują to z tym, co teraz czuję, to..... musiałam być w szoku!

I jak tu teraz pokazać następny etap.....  jak dodać Kubie otuchy, że to, co nastąpi..... przed czym przestrzegasz..... kiedyś minie.....

Przydałoby się świadectwo osób, które się całkiem pozbierały po śmierci swoich bliskich... lub mają się w miarę dobrze.


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#30 2011-03-27 22:29:25

AZA

Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 233

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Ja  niestety takiego swiadectwa nie dam, nie pozbierałam się i w dalszym ciągu jest mi strasznie ciężko choć wkrótce minie 11 miesięcy od śmierci Taty, brak słów jak jest ciężko

Offline

 

#31 2011-03-28 10:47:15

ms

Zarejestrowany: 2009-04-19
Posty: 14

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

A ja doskonale rozumiem Kubę. Mnie też jeden z neurochirurgów powiedział, że choroba jest nieuleczalna i trzeba zrobić jak najwięcej, żeby pomóc Mu godnie odejść. Tata umierał w domu. Bywały trudne lub też bardzo trudne momenty. Ale Tata w domu był spokojniejszy niż w szpitalu, uśmiechnięty i kochający. Mimo, że akurat guz był umiejscowiony w takim miejscu, że już sama jego obecnośc powodowała niemoc mówienia, poplątanie, niezdolność chodzenia. Ale różnica w samopoczuciu Taty w przebywaniu w domu, a w szpitalu była ogromna. Wymagało to dużo wysiłku od nas wszystkich. Podawaliśmy mu leki przeciwobrzękowe, gdyż ten sam neurochirurg powiedział mi,  że ból jest powodowany głównie przez obrzęk. Później też morfinę. I elektrolity wówczas, gdy lekarz to zalecił. Pielęgniarki przychodziły do wkłuć. Sami panowaliśmy nad cukrzycą spowodowaną sterydami. Wymagało to naszej pracy, zjednoczenia sił, w sumie opiekowaliśmy się Tatą we czworo (Mama, Brat, Bratowa i ja - dorosłych). Każdego dnia były też przy Tacie obecne nasze dzieci, co dodawało mu radości. Czasem pomagały nam go nakarmić, zaśpiewały coś. Życie jakby toczyło się normalnie, choć zupełnie inaczej. Obiecaliśmy Mu, że będzie z nami, że będzie umierał w domu, a nie wśród obcych sobie ludzi. Bo sam pracował na ten dom, budował go, stworzył rodzinę. I chociaż już na dzień, 2 dni przed śmiercią lekarz zalecił nam, żeby zawieźć Go do szpitala, nie zrobiliśmy tego. Bo i tak wiedzieliśmy wszyscy, że to oznacza śmierć.
Żył tak długo, jak pisze literatura. Średnia książkowa.
Ale i tak nie uchroniło nas to przed nieutulonym żalem. Tkwi on w każdym z nas każdego dnia. I czasem chciałabym mieć kamień zamiast serca. Ciągle boli, choć upłynęło już ponad 2 lata. Nie ma dnia, bym o Nim nie myślala.

Offline

 

#32 2011-03-28 18:29:45

AZA

Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 233

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

i ta straszna tęsknota, prawda? to jest niedoopisania

Offline

 

#33 2011-03-28 23:06:14

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

„Chrześcijaństwo ufa, że przez całą historię idzie Pan, że kiedyś zbierze wszystkie nasze łzy i troski, tak że wszystko znajdzie swoje wytłumaczenie i wypełnienie w Jego królestwie. Skoro On istnieje, nie ma bezsensownego i pustego czasu. Z Bogiem każda chwila jest sama w sobie wartością. Z Bogiem można się zawsze jeszcze czegoś spodziewać. […] Człowiek wierzący zawsze z nadzieją czeka na to, co ma nadejść, na to, co się ma jutro zdarzyć, a czas pozornie bezużyteczny może stać się dlań najwyższą formą dojrzewania” (Kard. J. Ratzinger).
   Nagląco potrzebujemy nadziei.
   Więc? Nieograniczona ufność w Bogu i realizacja dobra na co dzień.
   Serce ufające i czyn dobry.
   To program niezawodny.
   Sercem jestem z Wami
   Tylko cierpienie z Chrystusem jest twórcze.
   Jerzy

Offline

 

#34 2011-03-28 23:16:00

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Tak.... to jest nie do opisania..... choć już minęły prawie 3 lata....


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#35 2011-03-31 22:49:19

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Drodzy Kubo i Mamo Kacpra!
Podaję Wam wiadomość, jaką usłyszałam w telewizji, a mianowicie:podobno w którymś ze szpitali warszawskich mają aparat do bezinwazyjnego usuwania guzów mózgu, tzn. bez trepanacji czaszki.
U mnie dzięki Bogu do tej pory nic się nie dzieje, choć co pół roku chodzę na rezonans magnetyczny.
Pozdrawiam serdecznie  wszystkich forumowiczów.
Irena - Ewa

Offline

 

#36 2011-11-30 23:01:48

kuba87

Zarejestrowany: 2010-09-30
Posty: 14

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Witam wszystkich,

w marcu tego roku napisałem, iż żegnam się z forum ponieważ jest to zbyt bolesne. Mojemu tacie lekarze dawali wtedy kilka tygodni życia. Było ciężko. Ja sam wróciłem ze studiów z Holandii aby się nim zaopiekować. Robiliśmy z mamą wszystko co w naszej mocy i staraliśmy się spędzić z nim każdą cenną chwilę.

Tata odszedł dzisiaj 30 listopada 2011 rano. Chociaż jestem bardzo przygnębiony to jednak kieruje te słowa to wszystkich trapionych tą ciężką chorobą. Mojemu tacie lekarze dawali kilka tygodni życia w marcu a przeżył jeszcze 9 miesięcy na lekach przeciwobrzękowych. W marcu guz był już nieoperacyjny, a jednak tata w dobrej formie pociągnął jeszcze szmat czasu. Trzymajcie się i nie upadajcie na duchu.

Pogrzeb taty odbędzie się w piątek 2 grudnia o godzinie 14:00 w kościele na Radziwiu w Płocku.

Pozdrawiam.

Ostatnio edytowany przez kuba87 (2011-11-30 23:04:38)

Offline

 

#37 2011-11-30 23:08:43

marzenna79

Gdynianka

2832607
Call me!
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2008-09-09
Posty: 516
zainteresowania: komputery,książki,grafika,psy
WWW

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Wyrazy głębokiego współczucia Kubo !!! [*][*][*]
Niech Twój Tato spoczywa w spokoju wiecznym........

Offline

 

#38 2011-12-01 08:02:14

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Kubo!
Dziękuję Ci, że poinformowałeś nas o śmierci Taty.
Niech wiara w zmartwychwstanie naszych doczesnych ciał będzie dla Ciebie nadzieją na dalsze Twoje życie.
Jutro będę się szczególnie za Was modlił.
Chciałbym zadzwonić Twemu Tacie, już na trwale  pojednanemu z Bogiem, moim dzwonem „Pojednanie”.
Napis proszę, o której odbędzie się pogrzeb na cmentarzu.

Miłosierdzie Boże, ogarniające nas szczególnie w godzinie śmierci – ufam Tobie.
Miłosierdzie Boże, darzące nas życiem nieśmiertelnym – ufam Tobie.
Miłosierdzie Boże, towarzyszące nam w każdym momencie życia – ufam Tobie.
Miłosierdzie Boże, chroniące nas od ognia piekielnego – ufam Tobie.

Jerzy

Offline

 

#39 2011-12-01 15:24:43

kuba87

Zarejestrowany: 2010-09-30
Posty: 14

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Pogrzeb odbędzie się na cmentarzu zaraz obok kościoła po mszy żałobnej.

Offline

 

#40 2011-12-01 18:10:59

Patka

Skąd: Krapkowice
Zarejestrowany: 2008-08-26
Posty: 159

Re: Glejak 4 - 58 lat. Zalamany syn.

Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie


&&&&&

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.yorkistyl.pl