Ogłoszenie

"KONICZYNKA" czyli FORUM z nadzieją na lepsze jutro...
...jest miejscem wymiany doświadczeń, wspierania się w chorobie, doradzania, podtrzymywania na duchu...
Glejak to trudny przeciwnik, walczmy razem =>
"Niech nasza droga będzie wspólna...", jak mówi JPII słowami umieszczonymi na dole bannera.
Zarejestrowani użytkownicy mogą korzystać z szybkiej pomocy, pisząc o swoim problemie w ChatBoxie.
Polecamy fora o podobnej tematyce:
forum glejak - to istna skarbnica wiedzy i mili, zawsze chętni do pomocy userzy i ekipa
oraz forum pro-salute - gdzie jest wiele wątków pobocznych, towarzyszących chorobie nowotworowej...

Drogi Gościu, umacniaj swoją wiarę, nie trać nadziei i... kochaj z całych sił!!!
samograj

#1 2013-11-05 01:25:49

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

ŚPIĄCY RYCERZ

Witam wszystkich współbraci w cierpieniu!
Mój świat zawalił się 13 października 2013 roku o północy. Wtedy , po prawie 10 godzinach oczekiwania i walki z tymi, którzy są lekarzami tylko z nazwy, dowiedziałam się, że mój ukochany Tatuś ma guza mózgu - wielkości 6*4*4 cm.  Umiejscowiony bardzo głęboko. Ale jeszcze nadzieja... to się wytnie....
Tatuś przyjęty na oddział, planowana operacja na 18 października, przyspieszona na 16-go, z uwagi na pogarszający się stan zdrowia.

Miejsce akcji : Szczecin

Czas akcji : dzień - rocznica wyboru Naszego Ojca  Świętego na Tron Piotrowy... jest nadzieja

Przebieg akcji : Dzień szczególny. 6 rano - Msza św. w intencji Tatusia i lekarzy operujących, biegiem do szpitala, żeby jeszcze móc się pożegnać, podtrzymać na duchu. Tatuś powtarza: ostatnie pożegnanie...ostatnie pożegnanie...mój płacz, tak, żeby nie widział ...Tatulku, wszystko będzie dobrze, będziemy z mamą czekały, do zobaczenia Kochany !....operacja 6 godzin, pędem na salę, żeby Go zobaczyć...wygląda potwornie z tą poharataną głową, drenami i całą aparaturą, ale...jest nadzieja, chociaż lekarze tylko złorzeczą...

Bohater : Ukochany Tatuś, lat 68, okaz zdrowia , dbający o zdrowie, codziennie jazda na rowerze 50-100 km, własna działka i ekologiczne owoce i warzywa, żadnych używek i słabostek...więc skąd to cholerstwo ???

Dziś jest 20 dzień po operacji , a Tatuś nadal śpi...ostawione leki , a On się nie budzi...nadziei coraz mniej...przyszły wyniki badania patomorfologicznego ...glejak wielopostaciowy IV stopnia...lekarze nie dają żadnych nadziei...sugerują zabranie Tatusia do domu na "humanitarną śmierć" wśród bliskich...dziś będzie miał robioną tracheotomię, za długo jest na respiratorze...

...a ja wciąż widzę jego przerażenie w oczach, gdy zabierali go na salę, nieśmiałe machanie dłoni na pożegnanie, i słowa: Aguszka, będę czekał na Ciebie tam...
...tylko Tatuś mówił do mnie Aguszka...

nadziei coraz mniej...modlę się o cud...
czy Tatuś się obudzi ?...

Czy dane mi będzie chociaż się z Nim pożegnać ?????????

Offline

 

#2 2013-11-05 09:44:38

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Aguszko Boża Córko, tylko On Bóg wie co dla Ciebie jest najlepsze. Póki co oblecz się w łaskę i nie żegnaj się z Tatusiem.  Miej Go w sercu, takim jakim był, w pełnej kondycji. Dziękuj Mu za ostatnie słowa: „będę czekał na Ciebie tam, w Niebie”.
Z modlitwą i Komunią Świętą za Ciebie i Twego Tatusia tylko o 3 lata starszy Jerzy wybierający się na operację przepukliny pachwinowej – efekt opieki nad Ireną Ewą, której kolejnego glejaka lekarze nie chcą już operować.

Offline

 

#3 2013-11-05 22:06:02

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Ireno-Ewo dziękuję Kochana za słowa wsparcia. Wiele dla mnie znaczą. Myśl o rozstaniu z bliską osobą zawsze jest bardzo trudna, nawet, jeśli wierzymy, że jeszcze się spotkamy, to ten czas oczekiwania ( nie wiemy przecież jak długo ) staje się często udręką, chociaż podszytą nadzieją.
Tak szybko i nagle zawala się nasz świat, teraz myślę, że dzieje się to wtedy, gdy jest na kruchych podwalinach.
"Wasza wiara was ocaliła" - te słowa kołaczą mi wciąż w głowie i dają nadzieję, której tak potrzebuję.
I za taką nadzieję dla Ciebie i Twojego Jerzego będę się modlić. Odwagi Irenko ! 25 procent medycznych przypadków to cuda, których lekarze nie są w stanie , w żaden sposób wyjaśnić.  Jestem z Wami !!!

Ostatnio edytowany przez Aguszka (2013-11-05 22:10:01)

Offline

 

#4 2013-11-07 11:38:07

Kukuniia

Zarejestrowany: 2013-10-31
Posty: 1

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Aguszko... Tatuś się obudzi, musi.... nie trać nadziei. Mocno trzymam kciuki :*

Offline

 

#5 2013-11-08 21:10:02

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Dziękuję Kukuniio za słowa otuchy ...to już 23 dni od operacji a Tatulek dalej śpi; przedwczoraj otrzymał namaszczenie chorych, wczoraj jakby lepiej, oczy miał półotwarte, mrugał, gdy do niego mówiłam, broda mu drżała. Dziś miał tracheotomię i wyglądał, jakby go to bardzo zmęczyło...znowu brak nawet namiastki  kontaktu, do tego ten ogromny guz na czole...ale ciągle jest nadzieja...przynajmniej bardzo staram się ją mieć. I cały czas powtarzam "Jezu ufam Tobie !".....

Offline

 

#6 2013-11-09 15:04:12

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Czy ktoś z Was znał  podobny przypadek długiego wybudzania się ze śpiączki po operacji glejaka IV ? Może była to bliska Wam osoba ? Ja przeszukałam różne fora- zawsze to było kilka godzin lub dni, nie wiem już, co mam sądzić................................(((((((((((((((((((

Offline

 

#7 2013-11-10 19:58:37

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Właśnie wróciłam ze szpitala . Tatuś kończy dzisiaj 68 lat ! 100 lat 100 lat NIECH ŻYJE ŻYJE NAM....! Zanuciłam mu cicho do ucha a pod nos podstawiłam kawałek jego ulubionego murzynka, który upiekłam z samego rana. Czy Ty słyszałeś moje życzenia Tatusiu? Czy poczułeś zapach ciasta ? Czy widziałeś laurkę, którą zrobiła dla Ciebie Julia??? Wydarte personelowi na odwiedziny 15 minut minęły tak szybko...dlaczego nie mogę posiedzieć z nim dłużej ? Komu przeszkadza moja obecność ? Dlaczego muszę namawiać do kłamstwa własne dziecko - "jeśli Cię zapytają, mów ,że masz 17 lat , a w razie czego, to mama czeka pod drzwiami." Tak instruowałam córkę w drodze do szpitala...już dwa razy odmówili jej odwiedzin u dziadka, bo ma 13 lat, a wejść wolno od 18 . Jak wytłumaczyć to wnuczce, która bardzo tęskni za swoim jedynym  dziadziusiem, tym, który nauczył ją jeździć na rowerze, grać w szachy i namawiał do trzymania nóg na stole, bo tak jest zdrowiej !!! Nie widziała go od operacji, bo...DZIECIOM NIE WOLNO ! ( moje dziecko ma 13 lat, wzrost 175, rozmiar buta 41 , waga 65 kilo ). Zapomniałam wyspowiadać się dziś z tego grzechu...

Offline

 

#8 2013-11-11 19:17:08

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1034
WWW

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Witaj Aguszka
Fajny dzień na urodziny... taki podniosły.
Myślę, że Tata, pomimo śpiączki, czuje zapach, dotyk, słyszy....
Długo się utrzymuje taki stan...:/ to fakt, ale... w medycynie nie ma prostych i jednoznacznych przypadków. Każdy organizm jest inny.
Wiara i nadzieja... niezłomne mogą wiele.... Tylko jak z siebie TAKĄ WIARĘ wykrzesać??? WIARĘ i NADZIEJĘ wbrew wszystkiemu...
Życzę WAM.... CUDU (cokolwiek to oznacza)!!!


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#9 2013-11-12 22:05:28

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

U Tatusia bez zmian...nadal śpi mój Rycerz...dziś ciśnienie znacznie spadło, czy powinnam się martwić ? Laurka od Julii stoi na honorowym miejscu na szafce ....chyba boją się ją ruszyć, wczoraj położyłam zdjęcie Nicola Donofrio...za jego wstawiennictwem pewien chłopak wyzdrowiał, chociaż nikt nie dawał mu szans na przeżycie  ...Właśnie wróciłam z Mszy o Uzdrowienie....wierzę...ufam...pokładam  nadzieję....musi zdarzyć się cud....!!!

Offline

 

#10 2013-11-12 23:48:10

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Samograju Witaj!!! Dziękuję za ciepłe słowa ))) Tyle miłych gestów mnie ostatnio spotyka ...choroba Tatusia ma swoje przełożenie na sfery i sytuacje, których nigdy bym się nie spodziewała...serdeczne pytania o jego stan dochodzą do mnie z rożnych stron...w pracy...na osiedlu...na szpitalnym korytarzu ( szkoda, że takiej sympatii nie okazują lekarze...widać i w tym zawodzie można się wypłukać z ludzkich emocji- jedyny wciąż powtarzany komunikat brzmi : stan bardzo ciężki, krytyczny, nie rokujący...dlatego przestaję pytać, tyle sama widzę, chociaż wg mnie Tatuś jest jak najbardziej ROKUJĄCY i tego się trzymam !!!)...Ostatnio oglądałam "Chirurgów"...tam glejaki leczą klejem na tętniaki- zatykają im naczynia krwionośne i guz przestaje rosnąć. Długo się zastanawiałam, czy to nie wymysł scenarzystów, ale...buszowałam po necie i rzeczywiście, czasem stosuje się tę metodę...ale na to trzeba się obudzić, więc Tatulku ..do dzieła !!!

Offline

 

#11 2013-11-13 20:38:19

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Dzisiaj jest miesięcznica wizyty w szpitalu i  feralnej diagnozy Taty ...to już 28 dni , jak pogrzebali mu w głowie , a on nadal śpi...ciągle mam nadzieję....

Offline

 

#12 2013-11-14 22:02:28

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Tatuś dzisiaj miał półotwarte ale nieruchome oczy i ruszał ustami, jakby coś chciał , ale nie mógł powiedzieć....czy mnie słyszał ? Czy czuł dotyk mojej dłoni ? Miał takie rozpalone czoło i taką lekką dłoń....jakby nic nie ważyła....laurka od Julii stoi...obok  Mikołaj Donofrio uśmiecha się łagodnie ...wciąż czekam na cud...

Offline

 

#13 2013-11-16 21:44:14

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Dzisiaj mija równo miesiąc, odkąd Tatuś był operowany....nadal śpi...nie mogłam się z nim zobaczyć, bo na sali, na której leżał przyjmowano innego pacjenta....pojechałam więc do szpitala na darmo...podobno odłączyli mu respirator i oddycha samodzielnie...podobno ....

Offline

 

#14 2013-11-17 17:24:12

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

@Aguszko Towarzyszyłem Ci od 7 listopada tylko cierpieniu i w modlitwie "za wszystkich którzy mojej modlitwy potrzebują", przebywając w szpitalu. Ten wątek Koniczynki jest czytany tylko przez zarejestrowanych i zalogowanych na konkretnym kompie, a ja swoich parametrów nie pamiętam i nie mam ich w laptopie.
Wczoraj wróciłem po operacji przepukliny z diagnozą kolejnej operacji prostaty. Czy złośliwa nie wiem. Wróciłem z cewnikiem, przeżywszy 3X "męskie piekło" nie mogąc oddać przez cały dzień moczu. Troskliwa opieka pielęgniarsko lekarska jest chwilami zupełnie bezradna na ludzkie cierpienie dochodzące w chwilach zenitu do krzyku - jęku nie dającego się w żaden sposób opanować największemu twardzielowi.
Panie mó, Boże nasz siłę masz, siłę dasz Aguszcze i jej Tatusiowi. Pan Bóg sam znajdzie najlepsze dla Was rozwiązanie. Bądź dobrej myśli Kochana.

Offline

 

#15 2013-11-17 20:01:13

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Witaj Jerzy ! Wiem, że przeżywasz teraz bardzo trudne chwile- śledzę na bieżąco Twój blog i naprawdę uwierz mi, że Twoje cierpienie stało się także  moim...Pamiętam w codziennej modlitwie o Ewie i Tobie, ostatnio uczestniczyłam we Mszy św o uzdrowienie...wyszłam podbudowana i ogarnął mnie spokój, który trwa do dziś...Wiem już, że stanie się to, co Pan dla nas wszystkich przygotował i z tym muszę się po prostu pogodzić, ale nie odbiera mi to wiary i nadziei na cud.
Dzisiaj widziałam Tatusia bez respiratora- oddychał tak spokojnie i wyglądał, jakby naprawdę odpoczywał i zbierał siły. Nawet poruszał lekko stopą, a to już coś !
Może jutro otworzy oczy, może mnie pozna....
Trzymam za Was oboje Ciebie i Ewę - tak po ludzku-  kciuki i wierzę, że podołacie kolejnym zabiegom i , jeśli będzie trzeba- operacjom- jestem z Wami ! Życzę dużo sił i ulgi w cierpieniach...Pozdrawiam serdecznie !

Offline

 

#16 2013-11-18 19:51:10

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Dzisiaj taki okropny dzień !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tatuś nadal oddycha sam...spokojnie , miarowo i to jest fantastyczne...zrobili mu też dziurę w brzuchu ( gastro-coś)  i podają tamtędy kroplówkę , zamiast sondy do nosa...wygląda lepiej, jakby próbował na mnie spojrzeć, ruszał ustami i brodą...czuję, że się wybudza i to będzie już niedługo...ale...jakaś pielęgniarka czy studentka, nie mam pojęcia kto to był, napadła na mnie przy łóżku Taty, że oni zrobili już wszystko, postępów neurologicznych brak i mam zabierać Tatę do domu albo do hospicjum...i to szybko, Tata umiera, a oni już szykują papiery....Matko Boża, jakby mnie ktoś walnął w głowę, tu widzę, że jest lepiej, a ty mi mówią , że Tatuś kona...jak Mu pomogę w domu ? Nie umiem ani  oczyszczać rurki tracheotomijnej, ani pielęgnować obłożnie chorego...nie oddam Tatusia do hospicjum na pewną śmierć...a co będzie jak się w nocy zakrztusi, a ja nie usłyszę ? Będę Go miała na sumieniu...nie wiem co robić ??? co robić???

Offline

 

#17 2013-11-19 08:28:01

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Aguszko, staraj się nie panikować. Studenci - pielęgniarki nie decydują o długości pobytu i leczeniu pacjenta. W takiej sytuacji należy porozmawiać z lekarzem prowadzącym (ordynatorem). Mamie można, a nawet trzeba doradzać, naświetlać za i przeciw, ale decyzje choćbyś się z nimi nie zgadzała pozostawić Jej. Nie przekonywać Jej do swojego stanowiska.
Gdy w stosunku do Ireny-Ewy zaniechano jakichkolwiek ingerencji szpitalnych, dając mi wypis z klauzulą "nie nadaje się do dalszego leczenia" - zabrałem Ją i złożyłem wszystko w ręce Boga.
Oprócz opieki paliatywnej w zakładzie hospicyjnym, możliwa jest opieka w domu nad umierającym z udziałem i pomocą lekarzy i wolontariuszy z hospicjum. Oni wiele rzeczy pokażą i nauczą (mają doświadczenie), a i tak i tak Bóg dawca życia i śmierci  pokieruje sprawami. Umierającemu, a także nam najbliższym potrzeba w ostatnich chwilach życia obecności ze sobą. Tylko modląc się przy konającym, trzymając Jego dłoń w swojej możemy mu pomóc, a lejąc łzy wyjść ze śmierci najbliższej osoby umocnieni. Trzymaj się Aguszko. Wielu, wielu sił dla Mamy i Ciebie. Otocz opieką Mamę.
Z Panem Bogiem. Błogosławię Cię na nadchodzące dni.
Jerzy.

Offline

 

#18 2013-11-22 07:30:20

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Mama podjęła decyzję- zabiera Tatę do domu, a ponieważ ona nie mieszka w Szczecinie, opieka nad Tatą będzie wymagała specjalnej logistyki. ...Tatuś wczoraj miał zamkniete oczy ale kilka razy uscisnął mnie za rękę...przypadek ? A może jednak mnie słyszy ? ....Dzis idę na kolejną Mszę o uzdrowienie....wciąż mam nadzieję...przecież mój kuzyn, ciotka i wujek wyszli ze złośliwych nowotworów, kiedy żaden lekarz nie dawał im już najmniejszych szans....tylko, że nikt z nich nie miał glejaka ...
Czcigodny Mikołaju Donofrio- Do dzieła!!!!!
Jerzy- dziękuję z serca za słowa otuchy! Pamiętam w modlitwie o Tobie i Ewie...

Offline

 

#19 2013-11-28 21:53:48

Aguszka

Zarejestrowany: 2013-11-05
Posty: 16

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Mój ukochany Tatuś odszedł dzisiaj do Pana o godzinie 9. rano .....proszę módlcie się o zbawienie Jego duszy...

Offline

 

#20 2013-11-28 23:56:46

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: ŚPIĄCY RYCERZ

Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci.
Jesteśmy blisko Jego duszy.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
nadzieja-glejak.pun.pl