Ogłoszenie

"KONICZYNKA" czyli FORUM z nadzieją na lepsze jutro...
...jest miejscem wymiany doświadczeń, wspierania się w chorobie, doradzania, podtrzymywania na duchu...
Glejak to trudny przeciwnik, walczmy razem =>
"Niech nasza droga będzie wspólna...", jak mówi JPII słowami umieszczonymi na dole bannera.
Zarejestrowani użytkownicy mogą korzystać z szybkiej pomocy, pisząc o swoim problemie w ChatBoxie.
Polecamy fora o podobnej tematyce:
forum glejak - to istna skarbnica wiedzy i mili, zawsze chętni do pomocy userzy i ekipa
oraz forum pro-salute - gdzie jest wiele wątków pobocznych, towarzyszących chorobie nowotworowej...

Drogi Gościu, umacniaj swoją wiarę, nie trać nadziei i... kochaj z całych sił!!!
samograj

#141 2012-04-16 20:06:47

ewlina54

Zarejestrowany: 2012-02-03
Posty: 25

Re: Glejak IV - tata lat 54.

dwa lata temu straciłam tatę miesiąc temu mamę. Myślałam, że to odsunie mnie od Boga od kościoła bo dlaczego zabrał mi ich obydwu i to tak szybko, a jest na odwrót. Tylko w kościele znajduje ukojenie bólu i pustki. Tylko to miejsce daje mi nadzieję na ponowne spotkanie ich...

Offline

 

#142 2012-04-16 20:22:55

marzeka-m5

Zarejestrowany: 2011-11-14
Posty: 38

Re: Glejak IV - tata lat 54.

JA OD WIELU LAT ROZMAWIAM Z BOGIEM, NIE MOGLAM OSTSTNIO UCZESTNICZYC W MSZACH W KOSCIELE, TERAZ JESTEM CO NIEDZIELE RAZEM Z NASZYMI CORECZKAMI, SERCEM BYLAM ZAWSZE PRZY BOGU, TERAZ PO STRACIE NAJUKOCHANSZEJ MI OSOBY NADAL W BOGU CZUJE UKOJENIE BOLU I PUSTKI, TYLKO BOG I KOSCIOSCI DAJE MI NADZIEJE NA TO ZE KIEDYS ZNOW SIE SPOTKAMY........

Offline

 

#143 2012-05-12 09:38:24

marzeka-m5

Zarejestrowany: 2011-11-14
Posty: 38

Re: Glejak IV - tata lat 54.

minelo 6 tyg. odkad zmarl moj maz a ja nadal nie moge sobie uzmyslowic ze juz go z nami nie ma, mam wrazenie jakby wyszedl gdzies na chwilke i zaraz mial wrocic, dopiero wieczory i noce przypominaja mi ze juz go nie ma. Zastanawiam sie kiedy poczuje sie lepiej i boje sie zarazem tego jak wytlumaczyc naszej 3 letniej corecce ze tatus juz nie wroci, starsza coreczka rozumie co sie stalo, mniejsza nie bardzo, nie wiem jak jej powiedziec ze tatus odszedl od nas fizycznie na zawsze. Jak dlugo wy godziliscie sie ze smiercia Waszy bliskich?

Offline

 

#144 2012-05-13 22:01:43

ewlina54

Zarejestrowany: 2012-02-03
Posty: 25

Re: Glejak IV - tata lat 54.

Ja dotąd się nie pogodziłam ze śmiercią mamy a mój synek, który był bardzo związany z babcią nadal nie wierzy,że jej nie ma choć mu tłumaczyłam, że jest u aniołków. Mówi babcia mi da, babcia wróci to pójdzie ze mną tam i tam a mi chce się płakać z bezsilności i bólu. Niedługo dzień mamy komu mam złożyć życzenia, potem dzień ojca, którego też już nie ma...

Offline

 

#145 2012-05-14 23:33:56

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Glejak IV - tata lat 54.

Kochane dziewczyny @marzeko-m5 i ewlino54.
Po raz pierwszy czuję się bezradny, bo nie potrafię Wam w żaden sposób pomóc, nijak pocieszyć, bo co tu gadanie starego chłopa może pomóc. Gdybyście były bliżej przycisnąłbym Was do piersi i może by pomogło. Gdy moja Ewa jest w dołku, gdy była bezpośrednio po śmierci naszego syna takie przytulenie pomagało. Dzisiaj gdy jest nam szczególnie ciężko to nasza wspólna modlitwa nabiera innego zabarwienia. Pamiętamy i o Was.  Jeśli Was mogą ucieszyć radości innych, to mam dla Was dobrą wiadomość. Ostatni rezonans magnetyczny Ewy po wznowie wypadł bez zmian, a lekarz radiolog wpisał, że następny proponuje za rok, co bardzo ucieszyło moją małżonkę. Najgorsze jest to, że przy chodzeniu mi się przewraca co wymaga stałej mojej pomocy. Jutro mamy zamówioną w pierwszych dniach stycznia wizytę u neurologa. Zobaczymy co powie.

Offline

 

#146 2012-05-15 23:11:41

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Glejak IV - tata lat 54.

Pół godziny temu otrzymałem meila takiej oto treści. Mimo że nie jest podpisany, mam zgodę na jego opublikowanie jako odpowiedź na Wasze wpisy.

"Przesyłam tekst jako mail i obiecuję modlitwa za Pana żonę.

Tak do końca to nigdy nie pogodziliśmy się ze śmiercią mojego taty. Od czasu do czasu nawiedza nas to wspomnienie i wywołuje ból. Ja miałam 13 lat kiedy mój tato zmarł na nowotwór. Byłam z nim bardzo związana dlatego boleśnie to przeżyłam. Rok wcześniej zmarła moja ukochana babcia – wtedy pocieszał mnie tato a teraz? Moja mama była nie mniej załamana, płakała co rano myśląc, że nikt nie widzi. Ja płakałam w nocy. Nie wiem dlaczego i nie mam odwagi się jej spytać po co zaraz po śmierci taty spaliśmy wszyscy razem w jednym łóżku – tj. ja, mama i brat. Jakby nie chciała być w nocy sama. Później poprosiła dziadzia aby spał z bratem a ja spałam z mamą. Trwało to jakiś czas. Nie wiem czy to jej w czymś pomogło możliwe. Wiem również, że musiała mieć delikatną depresję gdyż wszystko malowała na czarno – strasznie nas to złościło  Niby taka drobna rzecz – ale mieliśmy dość z bratem tego smutku i żałoby. Byliśmy dziećmi, kochaliśmy tatę ale nie rozumieliśmy rozpaczy mamy. Po jakimś czasie wszystko minęło. Wróciło do normy choć ja długo nie mogłam bez łez opowiadać o tacie. W głowie dziecka po stracie taty dużo się dzieje – choć może nie do końca wszystko rozumie. Trzeba dać i sobie i dzieciom czas na pogodzenie się z tym, że teraz wszystko się zmieniło, ze będzie inaczej. Czasem ciężej. Przed śmiercią taty jak był w szpitalu obiecałam sobie, że jak tata umrze nie pójdę więcej do kościoła. Na szczęście nie obiecałam tego Panu Bogu więc własną obietnicę mogłam złamać. Wiem, że pociechą dla mojej mamy była Nowenna do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na którą uczęszczała co środę oraz Różaniec. Może i wam pomoże.
Czasem nie rozumiemy Bożych planów i się buntujemy. Dla mojego taty  śmierć była wybawieniem od bólu – i to było dla nas ogromną pociechą. Wtedy kiedy go jednak najbardziej potrzebowałam zawsze był. Czułem jego obecność i opiekę. Przychodził też w snach aby mnie pocieszyć i przytulić – choć za rzadko wtedy myślałam. Teraz wiem, że gdyby śnił mi się częściej to trudniej by mi się było pogodzić z jego odejściem. Czas leczy rany – choć nigdy nie do końca.
Ostatnio ból się nasilił. Nie wiem jaki ma być tego cel ale ufam Panu Bogu, ze wie co robi. W czasie choroby mojego taty w mieście niedaleko wsi gdzie mieszkam odbywała się pielgrzymka Ojca Świętego Jana Pawła II. Mój tato miał bilet. Prosiłam go, wręcz go błagałam jako dziewczynka, żeby pojechał. Nie chciał. Później byliśmy przy drodze witać papieża – też nie chciał jechać. Był już wtedy załamany i chyba pogodzony ze śmiercią. Dziś po ogłoszeniu papieża błogosławionym i gdy czyta się o tylu cudownych uzdrowieniach ……… Piszę te słowa po raz pierwszy. Nie jest łatwo. 
Często chodzimy na cmentarz a naszym rodzinnym rytuałem stała się Msza Święta w każdą rocznicę śmierci ale tez w urodziny, w imieniny i w Dzień taty. Daje to nam siłę, że nigdy go nie zapomnimy i kiedyś się spotkamy wszyscy razem"

Offline

 

#147 2012-05-16 21:23:51

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Glejak IV - tata lat 54.

Przesyłam Wam kolejną odpowiedź. Czy ukoi Wasz ból nie wiem, ale autor pisał ją dla Was mając dobrą wolę by Wam pomóc:

Modle sie codziennie za wszystkich ktorzy przezywaja ciezkie chwile o sile do dzwigania krzyza.
Cierpienie trudno zrozumiec . Trzeba dziekowac za Krzyz i prosic o sile aby go udzwignac, Wtedy cierpienie zamienia sie w radosc. Ucalujmy wlasny krzyz , ukochajmy go a bedzie zrodlem radosci.
Ja swoja mame kochalam nade wszystko . Nigdy nie dopuszczalam do siebie mysli ze moze jej zabraknac. Kiedy dotarla ta mysl do mnie ogarnelo mnie przerazenie …)))
Mojej mamy nie ma wsrod zywych . Odeszla do Pana po ciezkiej chorobie ( choroba nowotworowa ) . 9 maja 2002 roku.
13 -cie lat wczesniej rowniez 9 maja zmarla moja babcia .
Czy to byl przypadek ? mamy 365 dni w roku. – mamy 12 miesiecy … )))
A tu TEN SAM DZIEN , TEN SAM MIESIAC ….)))
Natomiast moj tato – na ktorego przelalam cala swoja milosc , ktora mialam do swojej mamy – odszedl do Pana – 5 wrzesnia 2005 r.
Tak wiec na nagrobku moich rodzicow sa cyfry ktore sie krzyzuja :
5 – 9 / 9 – 5 czy to przypadek . ?
Czy ktores z nich na pytanie jaka date sobie wybieraja – czy wybrali by inna , ktora bylaby bardziej stosowna ?
Taki uklad moze tylko utworzyc Pan Bog ,,)))
Kroluj nam Chryste !!!"

I jeszcze jedna wyciągnięta pomocna dłoń

"Moi wszyscy z domu mego rodzinnego tzn rodzice i 3 rodzeństwa poumierali , rodzeństwo w wieku młodzieńczym, mama za swego życia straciła 3 dzieci. Musi minąć czas najlepiej 6 lat. poznawaj Boga , Jego strategię działania i pedagogię wychowania, a zrozumiesz i sens swego nieszczęścia, po tamtej stronie wszystko się nam wyjaśni, dlaczego było tak a nie inaczej.Czytaj: http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-w.html"

Offline

 

#148 2012-05-24 23:09:46

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Glejak IV - tata lat 54.

Ireno i Jerzy

ciesze się z dobrego wyniku MR Ewy byle tak dalej. Podziwiam i wiem że mi tej wiary zabrakło może własnie po to bym sobie to uswiadomił...
Jest jeszcze cos -  gdy chorował mój Tata moja zona miał resekcje szyjki bo po cytologii wykryto raka nabłonkowego i od razu na stół, Na szczescie wykryty w porę nie przeniósł sie poza 20 % granicy czystej tkanki od ciecia czyli sie krótkowmówiąc nie przerzucił. Nawet wtedy nie dopuszczałem mysli że moją żone moze spotkac coś złego i przyznam że dosyc to rozpoznanie zlekceważyłem. Dopiero dzis uswiadamiam sobie zagrozenie tamtej sytuacji i doceniam szcześliwe zakonczenie tej historii -  teraz doceniam i dziękuje.Alez mielismy szczęscie. Wtedy interesowałao mnie tylko wyzdrowienie Taty i tak sie w to zangazowałem w walke o nie, że nie dostrzegłem innych darów ba nawet nie zakładałem że to co ma moja żona to rak teraz to do mnie dociera...Alez mielismy szczęscie łaske i dar tak poprostu bez proszenia, modlitwy, zawierzenia. Mysle żedostałem na swoje barki tyle ile mogłem unieść wtedy Tata odszedł żona może zyć dalej. I to zdazyło się na moich oczach a ja to przegapiłem ten dar.Łatwo dostrzec ze cos zabrano ale trudniej zauwazyc że jednak cos zostało cos sie udało coś sie wygrało człowiek to jednak ułomny jest.
Wawik

Offline

 

#149 2012-05-28 08:24:32

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Glejak IV - tata lat 54.

Masz rację Wawiku, że człowiek, zwłaszcza dzisiejszy człowiek moderowany  przez współczesne laickie media, ma duży kłopot żeby dostrzec i skojarzyć to co dostaje z działaniem Boga, a ściślej z działaniem Ducha Świętego. To wielka łaska dla Ciebie, że „dzisiaj” dotarło to do Ciebie. Widocznie to tak miało być, byś musiał do tego dojrzeć. By tak naprawdę poczuć się nie tylko ojcem, ale  do końca i bez reszty mężem swojej żony. To co napisałeś, to pośmiertny testament Taty jaki Ci zostawił: „O mnie się już nie musisz troskać, od dzisiaj najważniejszą osobą jest dla Ciebie Twoja żona, nie dzieci, ale Twoja żona. Troszcząc się o żonę nie zrobisz krzywdy moim wnukom, ale troszcząc się głównie o synów, będziesz niechcący krzywdził żonę, nie doceniając daru, jakim jest dla Ciebie.”   
Zauważ, Tato był zawsze z Tobą, do końca służył Ci radą i pomocą do prowadzenia interesów, On się znał na męskich sprawach. Skończyłeś studia, pracowałeś na swoje, a jednak On był Ci niezbędny. Nie da się ukryć, że był dla Ciebie nie kwestionowanym autorytetem. Zapatrzony w niego, nie dostrzegłeś w pełni daru jakim była Ona. Dzisiaj Ty potrzebujesz Jej akceptacji, jej wsparcia, a Ona Twojego wsparcia. Do tego trzeba było dojrzeć Wojtku.
Pan Jezus jako człowiek też musiał otrząsnąć się po śmierci Św. Józefa. Nie da się ukryć że jako Bóg – człowiek musiał go kochać w sposób doskonały, nieomal idealny. I doskonała była Jego żałoba po śmierci Taty. Tak jak Wy razem od rana do wieczora przez kilka lat wspólnie z nim pracował. By jednak podjąć swoje zbawcze dzieło musiał sam stanąć na nogi i zostać tylko z Matką Maryją, dzisiejszą Matką Kościoła. Ta kobieta wszędzie mu towarzyszyła przez ostatnie lata działalności, a jak delikatnie na kartach Ewangelii przekazali Apostołowie nie wtrącała się w jego misję, tylko nieśmiałe: „Synu wina nie mają”. To wielki dar dla Ciebie, że potrafiłeś „dzisiaj” tak spojrzeć na żonę i matkę waszej wspólnej rodziny.
Ucieszyłeś nas tym swoim świadectwem.
Niech Was Pan prowadzi po trudnych ścieżkach codzienności.
Z Panem Bogiem!

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
handmade crochet bedspread