Ogłoszenie

"KONICZYNKA" czyli FORUM z nadzieją na lepsze jutro...
...jest miejscem wymiany doświadczeń, wspierania się w chorobie, doradzania, podtrzymywania na duchu...
Glejak to trudny przeciwnik, walczmy razem =>
"Niech nasza droga będzie wspólna...", jak mówi JPII słowami umieszczonymi na dole bannera.
Zarejestrowani użytkownicy mogą korzystać z szybkiej pomocy, pisząc o swoim problemie w ChatBoxie.
Polecamy fora o podobnej tematyce:
forum glejak - to istna skarbnica wiedzy i mili, zawsze chętni do pomocy userzy i ekipa
oraz forum pro-salute - gdzie jest wiele wątków pobocznych, towarzyszących chorobie nowotworowej...

Drogi Gościu, umacniaj swoją wiarę, nie trać nadziei i... kochaj z całych sił!!!
samograj

#21 2008-08-28 14:48:28

niecha27

Skąd: lubelskie
Zarejestrowany: 2008-08-20
Posty: 186

Re: Guz mojego taty

czekamy na wiesci i trzymamy kciukasy....

Offline

 

#22 2008-08-28 20:48:00

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Guz mojego taty

Witajcie po operacji. Tata sie wybudzil.dr powiedzial prawdpod.glejak,Plast cos tam 3stWHO mam nadzieje ze po bad nie wskoczy na 4(fuj).Oper ok psychofiz ok ma dren i cieknie plyn moze byc krwiak co to znaczy?Tata zadowolony i widac ülge.Do jutra W.
Dzíeki za modły super pomogłý.

Offline

 

#23 2008-08-28 21:01:52

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: Guz mojego taty

Glejak Anaplastyczny WHO III ???
Zawsze jest dren i zawsze cieknie krwisty płyn do pojemniczka...

Nio, to jedno już masz za sobę.....możesz troszke odetchnąć.


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#24 2008-08-28 21:30:27

Edit

Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-19
Posty: 119

Re: Guz mojego taty

Offline

 

#25 2008-08-28 22:49:09

alwerniAnka

Zarejestrowany: 2008-08-15
Posty: 170

Re: Guz mojego taty

Dzięki za wieści, Wawik! Chwała Panu!

Offline

 

#26 2008-08-29 17:51:13

kasai48

Zarejestrowany: 2008-08-16
Posty: 11

Re: Guz mojego taty

Dobrze,że operacja się powiodła.Teraz tylko oczekiwanie na wynik.Jesteśmy z Wami.

Offline

 

#27 2008-09-03 08:01:30

Edit

Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-19
Posty: 119

Re: Guz mojego taty

Wawik super wieści na czacie napisałeś, napisz jak bedziesz mogl tez tu w watku, bo czekamy na wiesci od Was:)
Pozdrawiam

Offline

 

#28 2008-09-03 22:44:20

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Guz mojego taty

Witajcie - dzis ochłonałem juz po wczorajszym dniu który kosztował mnie wiele stresu ale takiego wyniku sie nie spodziewałem i chyba jest sie z czego cieszyć. WHO grade II. stopien I w płaszczyżnie powierzchniowej i II stopień w płaszczyźnie głębokiej CYTOASTROCYTOMA.dr F powiedział że sam sie tego nie spodziewał, że wynik jest dobry bo ten guz idzie na wiele terapii bez wiekszych problemów. powiedział ze w lozy Tata ma jeszcze mały krwiak ale to nie problem (chyba by nas z tym do domu nie puścił). W zaleceniach ma TAta  tylko radioterapie , a tej u młodych nawet sie nie praktykuje dopiero od 40stki w góre bo mózg wykształcony i szkody niewielkie. Zatem uderzamy do onkologa i na radioterapię.
teraz Wam powiem jak to sie stało choc i tak nie uwierzycie:

W I A R A - do konca do cna zawierzenie się woli Boskiej i przyjecie jej nawet gdy okazuje sie niekorzystna. wiem to trąci dewocją ale ja wierzyłem, że mozliwy jest dobry wynik mimo złych rokowań i tylko nie widziałem czy taka bedzie wola Boga. O modlitwe prosiłem wszystkich a zona zaczęła na mnie dziwnie spogladać bo nie jestesmy małżeństwem głeboko katolickim i zawsze uwazam, że nie w lataniu do koscioła tkwi sedno lecz w wierze i ufności. Całkowity spokój osiagnałem po wizycie u dr Furtaka i zawierzeniu sie i dlaczego tego nie umiem wytłumaczyć. Lekarz dał mi poczucie spokoju ze Tata jest w najlepszych rekach a wiara ze wszystko jest mozliwe. Nawet moja Babcia mama Taty żartowała, że po wizycie po operacji u Dr i jego wstepnej diagnozie IIIstopień dzwoniłem do niej i mówiłem módlmy sie do konca bo nawet w lodówce gdzie trzymaja prepraty moze jeszcze wszystko sie zmienić i w to wierzę. Modlac sie przede wszystkim dziekowałem Panu za te lata które przeżyłem z Tatą, że był ze mna od dziecka, że był na moim slubie, ze widział swoje wnuki bo inni nawet tyle nie otrzymali. Wdzieczność i zawierzenie takie było moje podejscie - dało mi wewnetrzny spokój i siłe by wspierac Mame i przyjac naewt najgorsza wiadomość. Pamietajcie i ja takze bedę pamietał, ze czas odejścia jest nieuchronny  i kiedyś zmierzę sie z zła wiadomoscią, złym wynikiem badania czy nagła smiercią ale wtedy schyle czoła przed wolą Boską I choc nie obejdzie sie bez łez, zalu i smutku powiem dziekuje za to co było i do zobaczenia bo taka jest kolej rzeczy choc dla nas ludzi czasem niewłaściwa..

Jeszcze odnosnie lekarza Dr Futraka  - Niecha to jest MISTRZ i w niczym tu nie przsadziłaś. w dniu wypisu Tacie brzmiała i bolała noga. Dr powiedział zaraz go zbadam i zaradze poczekajcie tylko aż wróce z zabiegu (bo dr zawsze w biegu). I tak było w swoim gabinecie jak zwykły lekarz zbadał zapisł i wysłał do domu. W niczym Mu to nie uragało choc jest ordynatorem bo przede wszystkim jest człowiekeim lecz takich ludzi jak na lekarstwo nestety.   choc nie wiem tak na prawde jak skonczy sie historia Taty wiem jedno dr Furtak zrobił wszystko co było mozna a jak będzie potrzeba zrobi jeszcze wiecej i za to mu z całego serca gorąco dziekuje - Wojtek

Offline

 

#29 2008-09-03 23:14:04

alwerniAnka

Zarejestrowany: 2008-08-15
Posty: 170

Re: Guz mojego taty

Bogu niech będą dzięki!
I Tobie, Wojtku - za ten piękny, mądry, budujący tekst.

Offline

 

#30 2008-09-04 15:05:08

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: Guz mojego taty

wawik napisał:

Pamietajcie i ja takze bedę pamietał, ze czas odejścia jest nieuchronny  i kiedyś zmierzę sie z zła wiadomoscią, złym wynikiem badania czy nagła smiercią ale wtedy schyle czoła przed wolą Boską I choc nie obejdzie sie bez łez, zalu i smutku powiem dziekuje za to co było i do zobaczenia bo taka jest kolej rzeczy choc dla nas ludzi czasem niewłaściwa..

Pięknie to napisałeś.... wzruszyłam się....
Wojtku jestem z Tobą w tych radosnych dla Was chwilach...cieszę się bardzo, że tak sie to wszystko potoczyło, ale... trzymaj rekę na pulsie, bądź czujny...
Radioterapia może wyrządzić duże szkody... poczytaj o późnych efektach radioterapii , o chorobie popromiennej... ja przy okazji choroby Krzyśka, dowiedziałam się, że pacjenci, którzy przeszli standardową radioterapię, bywało, że przychodzili po 2, 3 a nawet 5 latach z objawami encefalopatii spowodowanej napromieniowaniem...(ale przynajmniej guza nie było)
Nie chciałabym Ci odbierać obecnej radości takimi wieściami, ale może dokształć się w tej dziedzinie, poszperaj, dopytaj...
Gdybym mogła cofnąć czas nie zdecydowałabym się na radioterapię... tylko co w zamian???
Myślę, że możesz szczerze porozmawiać z dr-em Furtakiem o wątpliwościach jakie Ci zasiałam... Lepiej teraz wyjaśnić sobie wszystkie możliwe opcje (choroba popromienna, ewentualne dokarmienie guza, encefalopatia) niż potem czegoś żałować...
Chyba , że dr Furtak jest pewien, że wyciął wszystko, że była to doszczętna resekcja (wtedy nie ma tematu dokarmiania) i... może w takiej sytuacji podda Tatę naświetlaniu o mniejszej sile rażenia.
Działaj rozważnie, proszę.....

Wawik, nie chciałam zasiać niepokoju, pozbawić Cie radości..., ale wiem, że taki wpis zawsze będzie odebrany jako "podcięcie skrzydeł"- ale tu nie o to chodzi... chodzi o zmobilizowanie Cię do podjęcia działań zmierzających do dogłębnego rozeznania sytuacji, podpytania lekarzy, żeby potem czegoś sobie nie wyrzucać... bo mądry Polak po szkodzie.



Nadziei na wygraną nadal nie tracimy!!!


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#31 2008-09-04 15:22:27

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Guz mojego taty

Witaj na wstepie chce powiedziec ze forum spełnia swoje zadanie  (a to spełnia) jezeli sa na nim szczere wypowiedzi a nie zbedny lukier i nie ma mowy o jakims podcinaniu skrzydeł ja tego tak nie odbieram -  dlatego Samograju z uwaga przeczytałem Twoje sugestie i dziękuje oraz proszę  o inne przypadki powikłań mimo dobrych rokowań a nóz napiszecie coś co u Taty sie wydarzy i dam rade temu wczesnie zapobiec. Nie ma tez mowy o sianiu niepokoju bo on juz jest od momentu diagnozy - guz - i pozostanie do konca.

W wypisie dr Furtak napisał doszczetne usuniecie guza czy mozna zatem uwazać lub miec duzą nadzieję co do znaczenia tego wpisu?
O chemioterapi dr F mówił  że zbedna wyłącznie radipterapia ale masz racje czujność przede wszystkim (juz raz sie zagapiłem) i sprawdze to.
o cochodzi z tym dokarmianiem gada????

dzieki za wsparcie i pamietam o WAS

Wojtek

Offline

 

#32 2008-09-04 15:43:06

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: Guz mojego taty

wawik napisał:

W wypisie dr Furtak napisał doszczetne usuniecie guza czy mozna zatem uwazać lub miec duzą nadzieję co do znaczenia tego wpisu?

Wawik, to oznacza czyli
SUPER !!!!


o cochodzi z tym dokarmianiem gada????

Bywa tak czasami, że po radioterapii  i chemioterapii guz zamiast maleć podwaja swoją objętość (podajw to na podstawie kilku znanych mi przypadkówi były to skapodzrewiaki, astrocytoma i glioblastoma...), ale... i chemia i radio podane były za późno.

Natomiast mam dla Ciebie dobre wieści:
Tata jednej z userek www.glejak.pl  miał W 90 % usunietą GBM, poddany standardowej radioterapii + 5 silnych dawek na samego resztkowego guza, żyje bez wznowy już prawie 3 lata... tak więc reguły nie ma... (pracuje, jeździ samochodem, bawi sie z wnukiem)

Walka z glejakiem jest hazardem...ale ja wierzę w moc modlitwy...cuda się zdarzają, ale... musimy Bogu zawierzyć bez reszty...zgadzając się na najgorsze...przyjąć Jego wolę w pełni... to klucz do sukcesu... do zwycięstwa, bo wtedy nawet śmierć nie jest dla nas przegraną...


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#33 2008-09-04 16:24:10

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: Guz mojego taty

Brakowało mi tej emotki, żeby wyrazic naszą wspólną radość:


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#34 2008-09-05 01:44:40

satelita

Zarejestrowany: 2008-08-16
Posty: 391

Re: Guz mojego taty

Wawik-powaliło na powrocie. odpał

Offline

 

#35 2008-09-06 02:00:02

satelita

Zarejestrowany: 2008-08-16
Posty: 391

Re: Guz mojego taty

Teemotki jw. hipnotyzują zaiste. Odjechane jak cholera. Oj,  żeby tak naumieć......

Panie Wojtek.
Nabezbneciu Samograja to pójdzie z rozmysłem w intrygę............
Samograj to tak naprzyoblekał  w merytoryce, że zemdleć można, bo pojechało naprzód, ale niestety NIE MA NA BŁĘDZIE NIC . tylko troche do przodu. szkoda, boby w polemikę.
dla refreshmentu.

G...o jest z rozumu jak nie ma 100% wiary. I to jest OK. (1listśwPawła do Koryntian np.)
Ale jak SIĘ MA ROZUMU wykazane - to idzie w warunek, żeby uwiarygodnić własne \
zawierzenie poprzez też to swoje 'jarzenie'. I to nie ma błędne koło z pozoru, tylko logika -
Człowiek to człowiek a nie zlepek tłuszczu i mięsa. 
Czy będzie trzeba rozumu użyć w ekstremalnie? Może tak zdarzyć - dla uwiarygodnienia.

PS. \"Poprzeczka"  nie ma każdemu równo, niestety.

Offline

 

#36 2008-09-06 08:49:06

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Guz mojego taty

Witaj Sat. Do interpretacji Twojego tekstu po raz pierwszy musiałem użuć zony a i tak było ciężko.
Myśle że prawie wszystko jasne choc trudno czytać to co miedzy wierszami.
Właśnie w moim rozważniu zabrakło mi wspomnienia o kwestii "poprzeczki" a to swięta prawda. łatwo przeskoczyc gdy jest nisko.Lecz gdy nie wiesz jak jest zawieszona musisz wierzyć.
Wojtek

Ostatnio edytowany przez wawik (2008-09-06 08:54:23)

Offline

 

#37 2008-09-09 16:05:14

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: Guz mojego taty

Fajne stwierdzenie.... obrazowo pokazana nasza wiara: jest poprzeczka, tylko nie widomo jak wysoko, ale trzeba próbować ją przeskoczyć, mając nadzieję, że się odpowiednio dobrze wybiło!!!

Jakie wieści z frontu???


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#38 2008-09-09 18:21:20

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Guz mojego taty

A na froncie szykujemy sie do dalszej walki. Szwy zdjete, ruszamy na radioterapię. Tylko problem mamy z terminem. Remont oddzialu na Garbarach - onkologia i trzy tygodnie czekania co o tym myślicie???
Tata czuje się super ma bystry wzrok,psycho fizycznie OK nietety zapomina się tzn szwankuje pamięć swieża gdyby matoły z Lutyckiej zrobili rezonans w listopadzie nie bylo by takich strat qurcze czemu nawet mi nie zasugerowali -  zadzialabym... Ale co tam TK bylo czyste to 780 zl zaoszczedzili dla NFZ a ze teraz wydadzą na leczenie to nie istotne to jest jakaś wielka totalna bzdeta.
Ponieważ mam biuro w domu Tata zacząl mi pomagać w naszych zwyklych pracach i nie dawal rady gubil dokumenty itd. Ale co tam moze sie to jeszcze zrehabilituje a jak nie to i tak wiesci są dość dobre wiec co tam pamięć. Układanie chronologiczne, kontrola numeracji i wartości pomiarowych z dokumentów OK tylko czasem chce robić te dokumenty ktore wlasnie zrobił. Babcia zadaje mu codziennie sluplki do podliczania robi je bezblednie a tam tez zapamiętuje wiec cos pewnie ruszy. Te slupki to pomysl kreatywnej babci bo komp Taty nie interesuje, książki brak cierpliwości. Mówie Babcia masz jakiś pomysł a Babcia na to ze ona tak na Alzhymera cwiczy te slupki i to jest genialne.Babcia ma 75 lat ale wsyzscy mylsa ze to moja mama hehe. Jutro Tata zaczyna chemioterapie papryczkową i zjaramy blizne pooperacyjną gdyby komus przyszlo odrosnąć ^do głowy^ . poza tym spokoj Tata wyglada jakby mu ktos lepetyne odciążył dziś był u niego nasz trzeci wspolnik i stwierdził ze Tata wygląda super w porownaniu do czasu sprzed operacji. Tak więc chwila oddechu jade z dzieciakami i zonką na Camping pod Hamburg same tam baseny i parki rozrywki bo przez operacje taty odwolalem wczesniejszy urlop i nie mielismy wakacji.
Mysle że jutro jeszcze cos skrobne(jak mnie jaki post zafrapuje) a potem jak Dorotea staruje na tydzień zapomnienia, ale bede o Was Wszystkich pamietał - Wiecie o co chodzi.
Pozdrawiam
Wojtek

Ostatnio edytowany przez wawik (2008-09-09 22:17:40)

Offline

 

#39 2008-09-10 00:11:15

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: Guz mojego taty

No, no... ale masz super babcię... nam nie przyszło do głowy, żeby słupki zadawać...
Krzysiek po pierwszej operacji jak po rwaniu zęba...żadnych defektów.... po naświetlaniach pojawiły sie schody => obrzęk mózgu, stan padaczkowy, ale Krzysiek był traktowany dawkami skrajnymi, więc nie można go z nikim porównać.
Po 2 operacji zapomniał co do czego służy i jak sie posługiwać chociażby tel. komórkowym... za chiny ludowe nijak nie mógł pojąć jak sie go obsługuje.
Ale jak już wrócił do domu powoli zaczął sie rozkręcać... tyle, że pamięć świeża ciągle szwankowała...

Nie martw sie tym opóźnieniem w radioterapii... skoro Furtak wyciął w całości... będzie dobrze...
Wypoczywajcie z dzieciakami... zapomnijcie na chwilę o chorobach... i wracajcie szczęśliwie


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#40 2008-09-20 18:09:18

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Guz mojego taty

Hej Wiaruchna jak wiecie co mam na mysli.
Niech ktos mi wyjasni co tam u Samograja koniczynki - listki znowu sterczą i odrastają -  cudownie dosłownie. Tego co Alwernika napisłał nie sposób pojąć ale jestem pewny ze jest to spoko mozliwe,

A u mnie jak to w glejaku była górka jest dołek. Popedziłem do Hyde PArku i ledwo z hustawki zlazłem juz Mama nadaje ze Tata ma zadyszkę której wcześniej nie miał. Oczywiście nawymyslały 1000 i jeden powód z Babcią i trafiły z Tatą do szpitala na Lutycka do tych nieuków i konowałów co to guza od padaczki nie odrózniają i otrzymały kolejną do bani diagnozę zadyszka a zadyszka ale ekg w porzadku mogła sie zdarzyć sio do domu zdrowych tu nie obsługujemy. I jak juz przestałem w te bajdy wierzyć zadzwoniłem z Niemiec do Doktorka F coby znowu rekę temu co go juz raz odratował podał i qrcze podał. Telefon odebrał i od razu bez wizji lokalnej u chorego diagnoze postawił. A jak w labo Mama powiedziała jakie badania maja mu zrobić (a co doktor podpowiedział )to zaczeli do niej Pani Doktor mówić choc to zwykła ksiegowa. Z odpowiednich badań wyszła przwidziana przez Dr F diagnoza co on ja bez badań wyniuhał zatorowość płucna. I dodał bysmy nie dali sobie kitu wcisnąć że to niby wzdęcia i zaparcia bo tacy geniusze to nieumieja tego zchorzenia zinterpretować.A te dwie czarownice (przpraszam Babacie i Mamusie) juz Tacie treningi zaczeły robic ze niby forme po odstawianiu sterydów traci i fuksa maja że im przy tej olipmiadzie orła nie wywinał. Zatorowość zaczęła sie od nogi pare dni po operacji ale była w wczesnym stadium wiec Dr F tablety przepisła i dlatego ja dość powstrzymał i szybko dalej nie poszła bo nie wiem co bu było. Nawet my myslelismy że to drobny niedowład po operacji a Dr F mówił wyraźnie jak nic nie wystapiło to juz nie wystapi a my śmiertelnicy na wszystkie strony sobie tłumaczylismy. A do tych na Lutycka to pójde jeszcze tylko raz z granatem na serio. Teraz jak juz lekarzowi (nie na Lutyckiej) gotowa diagnoze i stos badań do łapy podalismy to oni juz teraz nawet całkiem wiedzą (chyba) jak to leczyć hehe -  to ci mądrale no nie -  i taka jest cała ta p.....a nic nie warta służba nie druzba.
Jak ktos z ta zatrowoscia miał nieprzyjemność bede wdzięczny za stos wsakzówek i porad.

Ps Tata dostaje zastrzyki w brzuch tak jak przy zapaleniu zył w nodze do któergo ma tendencje i czekamy na poprawę

Wojtek

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
crochet pillows forum kalendarzyki www.leenlife.com.pl stron internetowych