Ogłoszenie

"KONICZYNKA" czyli FORUM z nadzieją na lepsze jutro...
...jest miejscem wymiany doświadczeń, wspierania się w chorobie, doradzania, podtrzymywania na duchu...
Glejak to trudny przeciwnik, walczmy razem =>
"Niech nasza droga będzie wspólna...", jak mówi JPII słowami umieszczonymi na dole bannera.
Zarejestrowani użytkownicy mogą korzystać z szybkiej pomocy, pisząc o swoim problemie w ChatBoxie.
Polecamy fora o podobnej tematyce:
forum glejak - to istna skarbnica wiedzy i mili, zawsze chętni do pomocy userzy i ekipa
oraz forum pro-salute - gdzie jest wiele wątków pobocznych, towarzyszących chorobie nowotworowej...

Drogi Gościu, umacniaj swoją wiarę, nie trać nadziei i... kochaj z całych sił!!!
samograj

#1 2008-09-08 00:14:39

satelita

Zarejestrowany: 2008-08-16
Posty: 391

MIŁOŚĆ, WIARA I NADZIEJA

"I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym” (1Kor.13,2)



Przeklejone wedle życzenia:
*********************************************************************
""Jest jeszcze jedna metoda (terapii) – BARDZO konwencjonalna.  Próbujemy się w tej walce uwiarygodnić,
być efektywni.  I walczymy na wielu frontach:

z oporem „materii” w szpitalach,

z opisem wyników badań i ich interpretacją

z własnym lękiem i trwogą ,

z dalszą „lepiej wiedzącą” rodziną

z samym chorym, tak bliskim naszemu sercu
(to jest głowa –  osoba, którą kochamy często nie jest lub nie bywa SOBĄ)

No i niestety przede wszystkim walkę staczamy ze swoją niemocą i bezradnością,

No i mamy furę potencjalnych narzędzi, – chemia, promienie,  rózne „inne ” oferowane opcje
– No ale na to się nieraz czeka.......

a w tzw międzyczasie...............

Ilu z nas przetestowało taki trick ze zwyczajnym:

"KOCHAM CIĘ"

(potwierdzenie faktu, bo gdzieś się w tej traumie wszystko posiało,  wskazane - sformułować w stosownej konfiguracji i oczywiście  w logicznym kontekście)

Z autopsji-  Nie ma opornych na taką terapię, nawet jak chorują na GBM WHOIV

działa NAWET w stanie wegetatywnym, apalilcznym, somnolencji  jest w tym jakaś......
..........niech będzie - magia.
......... i niedrogo,

a na system immunologiczny działa nawet w stanie  ograniczonej świadomości „adresata”– !!!

Spróbować – nic do stracenia, nie kosztuje, dostępne „od ręki”  i co najważniejsze  - „0” ryzyka jeżeli chodzi o działanie niepożądane.

a inne przysługujące procedury NFZ – oczywiście – bez zmian !! ""

****************************************************************************


Niestety, absurd po nielogice – bo  to właśnie miłość rodzi cierpienie.

To właśnie ona przy schorzeniach mózgu często ‘’obrywa’’, poddawana jest najcięższej próbie. I nieraz się wykoleja. A wiara z nadzieja rozpełzają się w chaosie.
W praktyce w rożnym okresie poprzedzającym rozstrzygającą diagnozę zaczynają się zmiany osobowościowe; ukochana osoba jakby nie była czy nie bywała sobą, zmienia oblicze, temperament, sposób postrzegania /oceny, wytraca logikę i intelekt, zaniedbuje  relacje, oferuje całą paletę innych opcji. Rwie się spójność związku
(z małżonkiem, rodzicem,  bratem, kimkolwiek, kogo trafiło , a jest bliski sercu). Niby nic się nie dzieje, a coś się najważniejszego w życiu zdaje się zatracać, rozmagnesowywać. Miłość właśnie.

W  tej bezradnej niepewności, przy nadwyrężonych emocjach, uczuciowej destabilizacji nagle dochodzi do wizualizacji schorzenia -  zwykle spektakularny przełom z fajerwerkiem klinicznym typu atak padaczkowy, kotłujące migreny, omdlenia, afazja, niedowłady, itp.
I standardowo : Diagnostyka. Diagnoza. Wyrok.     Wszechświat zwala się na głowę!!
A jedyne co czeka - to walka. Długa. Freestylem. 
B. karkołomne - Jak w trybie nagłym zresetować swoje emocje, przekalibrować się z własną trwogą  na uwiarygodnienie,  z powrotem na budującą miłość, bo tylko ta pozwala na godne, SKUTECZNE dźwiganie krzyża z całym jego dobalastowaniem

I tu kółko się zamyka z 2 brakującymi ogniwami. Wiarą i Nadzieją. 
Wreszcie jakaś  logika!!!   


**************************************************************************

"Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość’’(1Kor 13,13).




PS. Ale i tak rozstrzygająca jest wiara.

Offline

 

#2 2013-01-07 15:33:51

 Lufka

Zarejestrowany: 2013-01-07
Posty: 2

Re: MIŁOŚĆ, WIARA I NADZIEJA

W ciągu ostatnich lat dorosłam niesamowicie, w ciągu ostatnich 5 miesięcy zmieniłąm sie niesamowicie. I sama to czuje. I nie wiem co mam tu napisac.
Że jestem rozdarta, że chwytam się każdej deski ratunku, żeby pomóc nie tyle sobe, ile osobie cholernie dla mnie ważnej, która twierdzi że nie powinnam być przy Nim, kiedy nie czuje się męski jako facet, przez to ,że nie może dać mi "normalnej" rodziny, zapewnić "normalnego"życia, że nie pozwoli na to, zeby dzieci kiedys patrzyly na to jak trzeba wymieniać pieluchy tacie , bo nie jest sam w stanie wstać z łożka. Nie chce mnie w to wciągać. Tylko ze ja juz w tym jestem. Strasznie mocno w tym jestem. Mimo,że jeszcze pol roku temu nie mialam o Glejakach zielonego pojecia, gdyby mi poweidziano,że zakocham się na zabój w chorym facecie, z któym bede wiedziala ze wlasnie tak, to wlasnie z nim chce byc. I jesli bedzie potrzeba to bede mu mymieniala te pampersy, popupkałabym go mocno w czoło.

nie całe 2 lata temu zmarła najważniejsza osoba w moim zyciu, a właściwie osóbka. Malutka, słodziutka dziecinka nie miala roczku jak poszła do Tego Na Gorze. Moja mała siostrzenica, za która oddałabym zycie.
Rok po śmierci Kukuli, zaczynam się spotykac z chlopakiem, przystojnym, wysportowanych, kochanym, uroczym, z sercem na dłoni. I glejakiem w głowie.
Poczytałam o tym troche, ale osoba która zupełnie nie wie od której strony ugryźć temat i jak sie do tego zabrać, nawet jak czyta to nie za bardzo wie o czym. Przynajmniej ja tak mialam. Więc On bardzo cierpliwie i powoli mi wszystko tłumaczy, tłumaczy mi do tej pory. Tłumaczył wtedy gdy Jego mama , Jego Dama umierała na to samo. Na Glejaka. W między czasie On ten Moj mial operacje. Wszystko było świetnie, operacja sie udała "Guz w 100% usunięty". Idealnie, szybko sie wykaraskał, po niecałym tygodniu był już w domu. Było tylko jedno ale. W histopatologii wyszła II. Na szczescie po 5 dniach zostało to zdementowane. Lekarz "po prostu się pomylił". Dzieki Bogu wyszła jedynka. CHURA! Mamy sukces. Niestety w miedzy czasie zmarła Mama, co Jego tego Mojego, przybiło niesamowicie. Najgorsze było, jest, to że On nie pozwala sobie cierpieć z tego powodu. Wie,że Mama chciala aby był dzielny i szczęsliwy. I tak strasznie chce byc dzielny, że odnosze wrazenie ze topi sie w tym smutku i żałobie.  W między czasie, pojechał na rehabilitacje, operacja była przeprowadzana przez prawa półkulę móżdżku, co doprowadziło do ataksji przwej strony ciała. Ale moim zdaniem nie jest tragicznie. Ma problem z precyzyjnymi ruchami, tak, ale siłę mięśniową zachował, i na prawde wierzyłam, i wierze nadal, że mu sie to cofnie, może nie w 100%, ale przeciez sie cofnie... Jego doprowadza to do szału. Ambitny perfekcjonista z Niego 
Potem podróż do Gliwic - "ogłoszenie wyników" , okazało się ze zonk. Lekarze wcale nie usuneli calego guza a tylko 40%, ale za to usuneli czesc 4 pnia mozdzku, przez Co Ten On Moj, nie wróci do pełnej sprawności. A chłop z niego jak dąb.
i wtedy tak na prawde się zaczeło. Że nie powinno mnie być, że powinnam założyć "normalną" rodzine z "normalnym" meżczyzną. Że nie będe mu za kilka-kilkanaście lat zmieniała pampersów, a on nie da mi dzieci, bo nie będzie "przenosił" tego dalej.
Nie wiem jak Go zapewniać, że będę, zostane, że nie odejdę.
Ale On ciągle swoje. I potrafie zrozumieć Jego myślenie. Nie chce zebym po raz kolejny przeżywała śmierć bliskiej osoby, tym bardziej że wie, że po śmierci Kukuli miałam duże problemy ze soba.
Nie wiem jak mam Go pociesza i jak tłumaczyć, tym bardziej że uparta z Niego bestia.

Za każdym razem gdy toczy sie taka dyskusja między nami, powtarza " od jakiegos czasu czytasz Koniczynke. Wejdz sobie tam, gdzie ludzi opisują co się znimi dzieję po śmieci bliskich, po tym jak patrzyli na ich smierć. I zobaczysz czego nie chce żebyś przeżywała".


I bądź tu człowieku mądry.


"I dobrze wiem, że z Tobą nie będzie łatwo ale nie potrafię być z kimś innym."

Offline

 

#3 2013-01-07 19:37:23

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: MIŁOŚĆ, WIARA I NADZIEJA

Trudne chwile w życiu, choć tego przeważnie nie rozumiemy, buntujemy się.... SĄ PRZYDATNE dla dalszego rozwoju....
BÓG WIĘ CO ROBI... i tak każdy z nas kiedyś umrze....
Wiążąc się z kimś NIGDY nie wiemy co nas czeka....
Zdrowy facet może w jednej chwili "fiknąć".... i zostawić żonę i dzieci.... ZDROWY FACET może nagle zachorować na tyle poważnie, że trzeba mu będzie zmieniać pampersy....

Trzeba WIERZYĆ, mieć NADZIEJĘ, że będzie dobrze jak najdłużej....

Trzeba mocno KOCHAĆ, żeby trwać pomimo....

Trzeba też pozwolić się KOCHAĆ, pomimo...

Czy  NIE WARTO RYZYKOWAĆ?
Czy NIE WARTO obdarowywać się MIŁOŚCIĄ, choćby miało to trwać bardzo krótko?

Jakie jest Wasze zdanie, drodzy użytkownicy?


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

#4 2013-01-08 08:08:44

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: MIŁOŚĆ, WIARA I NADZIEJA

Warto robić małe dobro. Nawet takie, które zdaje się być przez nikogo nie zauważone. Czyniąc je, warto ryzykować wszystkim, jak te osoby nie wymienione z imienia i nazwiska z dzisiejszej Ewangelii (Mk 6, 34-44), które oddały Apostołom swoje chleby, ryzykując, że same będą głodne, aby Jezus mógł nimi nakarmić 5 tys mężczyzn. Małe dobro, powierzone, uczynione ludziom tylko Bóg potrafi przemienić w coś wielkiego.

Offline

 

#5 2013-01-08 08:53:58

 Lufka

Zarejestrowany: 2013-01-07
Posty: 2

Re: MIŁOŚĆ, WIARA I NADZIEJA

"Trudne chwile w życiu, choć tego przeważnie nie rozumiemy, buntujemy się.... SĄ PRZYDATNE dla dalszego rozwoju...."  - w pewnym sensie jestem w stanie to zrozumieć, tylko trudno wytłumaczyć 23lateniemu chłopakowi, że widocznie coś w tym jest, ze to wszystko ma jakiś cel. Przecież nie może być cały czas pod górkę. Ja tą nadzieję mama, wiarę, i serce gotowe do walki o Niego i dla Niego, ale przecież najwazniejsze jest, żeby On też w to wierzył. Wierzył w cuda, miał nadzieję i wiarę.

Chcę mu dac szczęscie, obojętne ile miałoby to trwać. Kiedy on będzie chociaż troszkę szczęsliwy, ja też będę. Przecież o to tu chodzi. Razem z druga osobą przychodzi do nas szczęście, wiara, nadzieja, miłość i powód dla którego warto walczyć. Bo Kochamy. Nawet za cenę późniejszego cierpienia. I tego chce, ale gdy tylko jedna strona tak na to patrzy, podczas gdy druga usiłuje się odnaleźć w całej sytuacji brodząc przy tym w cierpieniu, chorobie i żałobie, nie jest łatwo. Nie jest łatwo wytłumaczyć mu to w taki sposób, ażeby zaczął widzieć też coś pozytywnego.


"- Co się dzieje z człowiekiem, kiedy pęka mu serce?
- Nic. Zupełnie nic. Przecież żyję, piję herbatę, biorę prysznic, czytam książki, czasem nawet się uśmiecham... Z tym, że każda z tych czynności nie ma najmniejszego sensu, rozumiesz?"

Mam wrażenie ,że ten cytat idealnie opisuje Tego Mojego.


"I dobrze wiem, że z Tobą nie będzie łatwo ale nie potrafię być z kimś innym."

Offline

 

#6 2013-01-08 13:33:18

 samograj

Administrator

5574523
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 1035
WWW

Re: MIŁOŚĆ, WIARA I NADZIEJA

Lufka napisał:

"Trudne chwile w życiu, choć tego przeważnie nie rozumiemy, buntujemy się.... SĄ PRZYDATNE dla dalszego rozwoju...."  - w pewnym sensie jestem w stanie to zrozumieć, tylko trudno wytłumaczyć 23lateniemu chłopakowi, że widocznie coś w tym jest, ze to wszystko ma jakiś cel. Przecież nie może być cały czas pod górkę. Ja tą nadzieję mama, wiarę, i serce gotowe do walki o Niego i dla Niego, ale przecież najwazniejsze jest, żeby On też w to wierzył. Wierzył w cuda, miał nadzieję i wiarę.

ON chce Ciebie chronić, ale CZY TO JEST METODA? Wybierać samotność, izolację, gdy Bóg przychodzi z cudownym darem w postaci drugiej tak oddanej osoby? ODRZUCIĆ TAKI DAR???!!!
A nie lepiej przyjąć tę MIŁOŚĆ i TRWAĆ, póki czas? Zapomnieć o chorobie, troskach... po prostu żyć... Wiem, że to bardzo trudne, ale NIE NIEMOŻLIWE... I nie jest to zakłamywanie rzeczywistości, bynajmniej- gdzieś w zakamarkach świadomości będzie się czaił strach...ale...NIE NALEŻY Z NIM WALCZYĆ - NALEŻY GO OSWOIĆ!!!
(niby to samo, ale walka wymaga wysiłku, a oswajanie nie odbiera sił...)
Jeśli się bardzo chce, jeśli się KOCHA... UDA SIĘ!
Umrzeć w ramionach ukochanej osoby- to wielkie szczęście (kiedy ona-śmierć nadejdzie NIKT NIE WIE... może baaaardzo późno).

"- Co się dzieje z człowiekiem, kiedy pęka mu serce?
- Nic. Zupełnie nic. Przecież żyję, piję herbatę, biorę prysznic, czytam książki, czasem nawet się uśmiecham... Z tym, że każda z tych czynności nie ma najmniejszego sensu, rozumiesz?"

Mam wrażenie ,że ten cytat idealnie opisuje Tego Mojego.

Ten cytat też pasuje do Ciebie, zobacz poniżej:

Chcę mu dac szczęscie, obojętne ile miałoby to trwać. Kiedy on będzie chociaż troszkę szczęsliwy, ja też będę. Przecież o to tu chodzi. Razem z druga osobą przychodzi do nas szczęście, wiara, nadzieja, miłość i powód dla którego warto walczyć. Bo Kochamy. Nawet za cenę późniejszego cierpienia. I tego chce, ale gdy tylko jedna strona tak na to patrzy, podczas gdy druga usiłuje się odnaleźć w całej sytuacji brodząc przy tym w cierpieniu, chorobie i żałobie, nie jest łatwo.

Żyjesz, pijesz herbatę (...) z tym, że każda z tych czynności nie ma sensu bez NIEGO, PRAWDA?

Sztuką wielką jest odnajdywanie sensu w drobiazgach...
Sztuką wielką jest żyć tak, jakbyśmy mieli jutro umrzeć - a w sumie... nie znamy dnia ani godziny, nie wiemy KTO PIERWSZY!
Żyjemy statystycznie... i... budzimy się lub bliscy budzą się z ręką w nocniku z pytaniem: DLACZEGO JA, DLACZEGO ON/ONA/ONO?
Bo takie jest życie- pełne niespodzianek.
Czy smierć partnera/męża/dziecka/rodziców/przyjaciół boli inaczej w zależności od momentu, kiedy oni odchodzą? ZAWSZE BOLI TAK SAMO - jedynie próbujemy sobie zracjonalizować na swoją korzyść inny moment/ naszym zdaniem lepszy - NIE MA LEPSZYCH MOMENTÓW NA UMIERANIE!!!
Powinno być... po kolei od najstarszego do namłodszego pokolenia i... w określonym, słusznym wieku, ale TAK NIE JEST!
I NIE JEST ŁATWO PO STRACIE... Ale... CZAS LECZY RANY.

UMARŁ KRÓL! NIECH ŻYJE KRÓL! (to dotyczy głównie partnerów/ przyjaciół... gorzej z rodzicami, dziećmi....) - tak byłoby najlepiej....ale często długo nie dajemy sobie szansy na NOWE ŻYCIE, taplając się w żałobie bez końca!!!
JA DZIŚ MOGĘ POWIEDZIEĆ ---> JESTEM SZCZĘŚLIWA, choć straciłam Ojca, Męża, Brata stryjecznego, Przyjaciela i Kolegę/Sąsiada... choć musiałam walczyć o dziecko z powodu jej załamania po śmierci Taty. Jestem szczęśliwa i... bogatsza o doświadczenia, więcej potrafię, więcej ogarniam... Bardziej i pełniej żyję... jestem samodzielna, niezależna...

Nie tylko TEN TWÓJ ma pod górkę.
Dziś przeczytałam na stronie Krzyśka taki wpis w Księdze Gości:

Karina napisał:

ANIU WYRAZY WSPÓŁCZUCIA.JA WALCZYŁAM O SWOJEGO MĘŻA 17 MIESIĘCY -OSTRA BIAŁACZKA SZPIKOWA,UDANY PRZESZCZEP I .....POWIKŁANIA .ZMARŁ 29.02.2012 A 30 CZERWCA 2011 DOWIEDZIAŁAM SIĘ ŻE MAM GLEJAKA I W NAJLEPSZEJ OPCJI 10 MIESIĘCY ŻYCIA TYLE TYLKO ŻE SWOJĄ CHOROBĄ NIE MOGŁAM OBARCZYĆ JESZCZE RODZINY. NA SZCZĘŚCIE ROŚNIE BARDZO WOLNO A POLSCY LEKARZE POMYLILI SIĘ I NIE BYŁ TO IV STOPIEŃ ZŁOŚLIWOŚCI TYLKO II. CZASAMI ZASTANAWIAM SIĘ ILE CZŁOWIEK JEST W STANIE ZNIEŚĆ I WYTRZYMAĆ PSYCHICZNIE . TERAZ JESTEM W TRAKCIE CHEMII. GDYBY NIE MOJE DZIECI TO JUŻ DAWNO PODDAŁABYM SIĘ. POZDRAWIAM I TRZYMAJ SIĘ


pozdrawiam, samograj 
Jeżeli nie znasz ojca choroby, pamiętaj, że jej matką jest zła dieta.

http://img118.imageshack.us/img118/4660/70793357ye1.jpg http://img300.imageshack.us/img300/7097/bannerpiesportretymalyia4.jpg http://img398.imageshack.us/img398/5507/ogarpolskimg6.jpg

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
http://www.facebook.com/fotografaktow/ torby papierowe z nadrukiem Piła busy Amsterdam masazewpoznaniu.pl psycholog Piła timik wirtualny swiat