Ogłoszenie

"KONICZYNKA" czyli FORUM z nadzieją na lepsze jutro...
...jest miejscem wymiany doświadczeń, wspierania się w chorobie, doradzania, podtrzymywania na duchu...
Glejak to trudny przeciwnik, walczmy razem =>
"Niech nasza droga będzie wspólna...", jak mówi JPII słowami umieszczonymi na dole bannera.
Zarejestrowani użytkownicy mogą korzystać z szybkiej pomocy, pisząc o swoim problemie w ChatBoxie.
Polecamy fora o podobnej tematyce:
forum glejak - to istna skarbnica wiedzy i mili, zawsze chętni do pomocy userzy i ekipa
oraz forum pro-salute - gdzie jest wiele wątków pobocznych, towarzyszących chorobie nowotworowej...

Drogi Gościu, umacniaj swoją wiarę, nie trać nadziei i... kochaj z całych sił!!!
samograj

#21 2011-01-27 22:53:16

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Witam
Berlin OP 24,06,2009

Stan zdrowia mojego Taty posypał sie 5 dni po OP w Berlinie. Tez cieszyliśmy sie bo lekarz nastawiał na s na powikłania mowy itd a Tata po OP zapytał gdzie jest jego zegarek  było super zjechałem do domu a w PN  Tata zadołował brak siły nie wstawał nie mówił zaczynał posypiać.

Niemcy robili co było w  ich mocy. Dosatwał najdrozsze antybiotyki, miał super opiekę dostep do wszystkiego co było w ich zasiegu w szpitalu wierz mi ze naprawdę wspominam to ze wzruszeniniem i uznaje to za najwyzzszy wyraz człowieczeństwa, chęci pomocy i współczucia -   Tata był u nich nadplanowo 1 miesiąc za ten okres nie wzieli ani grosza (tylko wpłata poczatkowa ) jeszcze go własna karetka do domu do Polski odwieźli. Opiekowała sie nami dr Vogt z neurochirurgii która przy wypisie płakała przytulając mnie i mówiła przepraszam ze nie bylismy w stanie pomóc Twojemu Tacie tak jak tego oczekiwałeś. Jak to wspominam to rycze jak bóbr (tatuś dwójki dzieci dorosły koń 34 lata) ale to nieprawdopodobne i od nikogo nie zaznalismy tyle szczerej bezinteresownej pomocy. Vogel tez rozmawiał ze mną i powiedział że nie tak miało byc i że sam jest niezadowolny z efaktów a raczej ich braku. Cóz mogłem powiedzieć wiedziałem i widziałem że robia ALLES!!!
Tata zmarł 2 miesiace op OP... bakteria gronkowca w płynie mózgowym.


Co do opłat to może cos sie pozmieniało ale wierz mi ze Tata jest w najlepszych rekach.
Berni trzymajcie się i badzcie gotowi na wszystko i na najgorsze i nanajlepsze bo nic jeszcze nie jest przesądzone. Nasza nadzieja trwała do końca.

Wojtek

Ostatnio edytowany przez wawik (2011-01-28 13:50:19)

Offline

 

#22 2011-01-28 09:52:54

marzenna79

Gdynianka

2832607
Call me!
Skąd: Gdynia
Zarejestrowany: 2008-09-09
Posty: 516
zainteresowania: komputery,książki,grafika,psy
WWW

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Mogę Berni tylko trzymać kciuki i modlić się w Waszej intencji o zdrowie dla Tatusia...
Musi się znaleźć wyjście...
Ściskam całą Waszą rodzinkę...

Offline

 

#23 2011-01-28 10:34:39

berni77

Zarejestrowany: 2010-12-16
Posty: 28

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Dziękuję Wam za słowa wsparcia, bardzo to dla mnie wiele znaczy. Wawiku u nas niestety jest inaczej finansowo bo prof Vogel nie pracuje już w szpitalu sw Gertrudy tylko w prywatnej klinice i tutaj liczą nam za każdy dzień pobytu ogromną kwotę. Ale my bysmy to jakoś znieśli tylko żeby stan taty się poprawił   Nie mamy nadal szpitala w Polsce dla Taty i tak musi się stan unormowac przed transportem. Może dzisiaj spróbuja go wybudzać powoli. Nie wiem, nie wiem już jak to będzie.
Najgorsze są wspomnienia - to jak jechalismy, jak rozmawialismy, bylismy tacy pełni nadziei. Tata był w super formie, rozmawiał z nami, cieszył się, jechał z taką wiarą, że wszystko będzie dobrze.
ja wiem, że jest w dobrych rękach, wierzę, że robią wszystko. Teraz wszystko zależy od niego: żeby tylko dał radę walczyć , oddychać sam, żeby się przebudził...

Ostatnio edytowany przez berni77 (2011-01-28 10:41:14)

Offline

 

#24 2011-01-28 13:40:11

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Rozumiem mój Tata tez jechał do Berlina w miare dobrej formie byliśmy pełni nadzieji a po 5 dniach sie od nas oddalił.
Spróbuj nie miec wyrzutów sumienia bo Twój TAta dla Ciebie tez podjał by ryzyko i walkę. Miałe dokładnie takie same mysli i przypomniałem sobie wtedy jak tłumaczyłem mojemu Tacie dlaczego ma OP w niemczech że chcemy dla niego z mama jak najlepiej bo tu ma sznse i nadzieję wiesz co powiedział mi mój Tata  - ze on chce jak najlepiej dla nas a o niego mamy sie nie martwić to znaczy że dla mnie podejmował by też trudne decyzje choc miałby watpliowci - bo jesteśmy tylko ludzmi.
To były ostatnie tak przytomne słowa Taty ale będe pamietał je do końca mojego zycia.

Wiesz Tata mi sie często śni taki pogodny i zadowolony w tym snie mamy oboje swiadomość że jest juz po drugiej stronie ale mu to nie przeszkadza odwiedza mnie a potem znowu znika i pojawia sie w kolejnym śnie tak samo - ma blizne ale jest usmiechnięty i zadowolony - mam nadzieje że powie mi kiedyś jak dołącze do Niego słuchaj Wojtek fajnie żeś to wymyslił z tą operacją czuje że On to zaakceptował - zawsze mówił mi tak w pracy jak czegoś nie chciał zrobić a ja poszedłem po bandzie wykonałem zlecenie i sie udało  -  Wojtas ale żeś to fajnie wymyślił...Oczywiście w zleceniu mi pomagał ale co sie namarudził oj  oj...

Ale puki co Berni zycie jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa nie złozyło pokornie tchu na dłoni wiecznośći więc do walki i wspierania sie zabierajcie. Zapalenie płuc to nie koniec świata a jak w głowie porządek bo Twój Tata nie miał lamp to może psim swędem się uda i wszystko wyjdzie na dobre.

Wojtek

Ostatnio edytowany przez wawik (2011-01-28 13:47:02)

Offline

 

#25 2011-01-28 14:29:00

berni77

Zarejestrowany: 2010-12-16
Posty: 28

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Wojtku,
Dziękuję Ci za słowa pocieszenia i zachetę do walki. Tak pięknie piszesz o swoim Tacie, jaki on musiał i musi być z Ciebie dumny. Trudno nie płakac jak się czyta...
Tatę dzisiaj wybudzaja, zaczyna coś mamrotać, ja się boję cieszyc, boję się myśleć, czekam.... Jest słaby, ale rozumie polecenia, jest z nim mama i siostra. Czekamy...

Offline

 

#26 2011-01-30 13:48:05

AZA

Zarejestrowany: 2008-08-14
Posty: 233

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Pozdrawiam berni i katerina - trzymam za Waszego Tatę kciuki
Wojtek, miło znów zobaczyć to co piszesz, dodajesz wiatru w skrzydła, a jeszcze te sny..... kiedy mój Tatulek ukochany do mnie przyjdzie? czekam, ciągle na Niego czekam

Offline

 

#27 2011-01-31 13:36:28

Edit

Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-19
Posty: 119

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

To są dobre wieści.
Tego się trzymaj.
Wiem, że trudno, ale tyle osób sie modli i pamięta.
Trzymam kciuki
Ed

Offline

 

#28 2011-02-01 10:18:32

berni77

Zarejestrowany: 2010-12-16
Posty: 28

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Witajcie,
Tata właśnie jedzie karetką do Polski. Udało się nam znaleźć miejsce w Rzeszowie, najbliżej miejsca zamieszkania rodziców. Jest przytomny, ale niewiarygodnie słaby. Rusza tylko jedną ręką, niewiele. Mówi niewyraźnie, czasem logicznie, czasem plączą mu się daty, fakty, wydarzenia. Jest karmiony przez sondę żoładkową. Lekarz z karetki mówił, żebysmy się modlili bo stan jest bardzo ciężki. Cieszymy się z tego, że wraca do Polski.
Boże, nie mogę sobie podarować tego, że wysłalismy go do tego Berlina. Tak niewiarygodnie się wszystko posypało po operacji. Wieźliśmy człowieka funkcjonującego niemal w 100 % samodzielnie, a przyjeżdza człowiek, który nie jest w stanie  obrócić glowy na drugi bok (((( I co z tego że bez guza!!!!!!!! Nigdy, przenigdy nie sądziłam, że tak sie skończy leczenie u Niemców...
Najgorsze jest to, że nie mijają jeszcze 3 miesiące od diagnozy ...

Offline

 

#29 2011-02-02 12:43:04

IRENA-EWA

Gospodarz forum

Skąd: Baranowo k/Poznania
Zarejestrowany: 2009-02-08
Posty: 552
WWW

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Berni, Katherina, AMG i Edit
To, że nie piszemy, nie oznacza, że nie czytamy i że się nie modlimy za Was wszystkich. Berni nie masz sobie co wyrzucać. Ważne, że robicie wszystko co w Waszej mocy. Każdy z nas należy do Boga. Do nas należy godnie, z miłością i troskliwością towarzyszyć naszym najbliższym na tej bądź co bądź wspólnej drodze.
Irena -Ewa i Jerzy

Offline

 

#30 2011-02-02 13:57:44

kuba87

Zarejestrowany: 2010-09-30
Posty: 14

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Berni77 współczuję ci bardzo. Sami przechodzimy teraz podobną sytuację. Mam nadzieje, że nie będzie to nietaktowne pytanie w takiej chwili ale czy orientujesz się jak droga jest ta klinika w Berlinie? Sami planujemy wysłać tam tatę lecz z finansami u nas średnio. Ktoś jeszcze pytał o tej radioterapii. No więc radioterapia jest bardzo szkodliwa, wiadomo. Jednak średnia przeżycia z glejakiem po podaniu temodalu wyniosi 12 miesięcy natomiast po temodal+radioterapia 15 miesięcy więc w jakiś sposób to jest bardziej skuteczne.

Trzymaj się Berni!

Offline

 

#31 2011-02-02 14:27:45

berni77

Zarejestrowany: 2010-12-16
Posty: 28

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Witaj Kubo!
Dziękuję Ci za słowa pocieszenia, Wam wszystkim ogromnie dziękuję !
Tata nadal raczej bez zmian, jest na neurologii, co nawet jest jakimś pocieszeniem, że nie na intensywnej terapii, bo tam wiadomo - stany zagrażające bezpośrednio życiu. Ale słaby, niewiarygodnie słaby.
Kuba, jeśli chodzi o koszty to tydzień pobytu (operacja u prof Vogla, badania, 1 dzień na intensywnej terapii, 6 dni na normalnej sali) kosztuje ok 18 500 EUR. jeśli jesteś dłużej, płacisz dodatkowo. To prywatna klinika w Berlinie, wybraliśmy ją tylko ze względu na to, że pracuje tam profesor Vogel. Ale przez to, że wyszły komplikacje wpadlismy w pułapkę bo rachunek wyszedł niewiarygodnie wysoki. Jeśli jesteś zdecydowany, to spróbuj najpierw może coś z NFZ załatwić, przed wyjazdem, jest to trudne, ale przed wyjazdem możlwe (jeśli udowodnisz że leczenie nie jest możliwe w Polsce).
ogólnie, Niemcy mają zupełnie inne podejście do pacjenta, rodziny. leczenia niż Polacy. Nigdy nie usłuszysz, że jest źle, dramatycznie, że rak itp. Oni w każdej sytuacji próbują znaleźć coś pozytywnego. Opiekę Tato miał super, nas traktowali niemal jak rodzinę. Ale z drugiej strony nie zawsze wiesz na czym stoisz. W Polsce powiedzą Ci najgorsze co Cię może spotkać, a tam, przyzwyczajony do polskich standardów - jak słyszysz same super rzeczy - to łapiesz wiatr w skrzydła - kurcze, wszystko jest możliwe... 
Od wczoraj niestety z powrotem w Polsce, wiemy dokładnie jak jest źle, uświadamiają nas znów nasi kochani lekarze ...

Ostatnio edytowany przez berni77 (2014-05-12 18:09:59)

Offline

 

#32 2011-02-03 19:09:16

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Cześć Berni

juz 3 raz zabieram sie by Tobie odpisać ale dzis sie udało więc posłuchaj

w przypadku mojego Taty cały czas zarzucałem sobie że trafiłem do Berlina dopiero  po Radio i po 3 OP jak Tata był juz zmeczony. Waliłem łbem w scianę że tak późno az przeczytałem Twój post że wy trafiliście przed upływem 3 miesiecy od diagnozy i tez macie kłopoty. Otóz Proszę Cie nie zarzucaj sobie podjetych działań bo kążdy guz jet inny inaczej umiejscowiony. To smutne zabrac na leczenie bliskiego dac mu nadzieje a potem.... Ale to nie znaczy że zawiedlismy ich zaufanie dla mnie Berlin był najlepszą drogą i Wy tez dojdziecie do tego wniosku jak otrzecie sie o podejście polskich lekarzy. Choć Nam akurat trafił się  dr Furtak z Bydgoszczy super lekarz, oddany pacjentowi   zaproponował nawet do 11 operacji w razie potrzeby ale dokąd to prowadzi zapytała mnie mama. Dlatego obstawilismy Berlin. Wiedzieliśmy i Vogel ostrzegał że bedzie wycinał bardzo radykalnie ale margines jest niezbedny by miec cień szansy powodzenia. Przy takim cięciu uszkadza się wiele osrodków a może i ten odpowiedzialny za odporność dlatego nasi Ojcowie zapadli na trywialne przy guzie schorzenia mojemu doszło jeszcze osłabienie po lampach. Wasza droga ułozyła sie tak więc nie kop sie z koniem tylko walcz Laifem nawet jak nasi lekarze mówia ze to bzdura a niedowłady i uposledzenia ustapią bo mozliwości mózgu są czasami niewiarygodne. Pamiętaj że Nasi i inni Ojcowie dostali od nas to co najlepsze bo sami podjęli by dla nas te nierówna walkę Wiesz pisałem juz o tym. Tym bardziej ze Wasz Tata ma guz wyciety a choroba i terapie go jeszcze nie wycięńczyły. Mój Tata też wrócił z sąda którą z reszta sam sobię wyjciagnał i zaczął normalnie jeść mama i babcia dbały o jego dietę i LAIF szło naprawdę dobrze choc wróciliśmy z berlina mocno osłabieni niestety nie wytrzymało krążenie ale kierunek  był słuszny. Naprawde uważam że macie szanse tylko zawalczcie dla Niego.
Wojtek

Offline

 

#33 2011-02-08 11:09:09

berni77

Zarejestrowany: 2010-12-16
Posty: 28

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Wojtku!
Jestem Ci ogromnie wdzięczna, że jesteś tutaj, że wspierasz nas, że myślisz, że dodajesz mi sił do tej jak piszesz nierównej walki! Pomimo swojego bólu, bo przecież ciagle jeszcze trudno jest się pogodzić z tym co się stało ... Przeczytałam całą Waszą historię, kilka razy zresztą i to jest zapis pieknej walki, miłości, oddania i dobroci całej Twojej rodziny. Tak myślalam, co ja Tobie mogę napisać, jak Cie pocieszyć , ale wierz mi, nie umiem. Nie napiszę Ci, ze będzie dobrze, że czas leczy rany, bo to bzdura i wcale tak nie musi być. To nierówna walka, to straszna niesprawiedliwość to co nas spotkało. Nawet nie wiem, co my mamy robić, jak żyć dalej z tym wszystkim.
My walczymy, codziennie troszkę jest lepiej fizycznie, ale widzę że rodzice wysiadaja psychicznie. tata chce po prostu do domu. Mama nie ma siły słuchać codziennie o tym, jak ciężki stan itp. jeszcze dzisiaj zaproponowali Tacie odział paliatywny !!!! żeby go naświetlać lampami bo podobno wtedy jest refundacja tych zabiegów. My w ogóle nie chcemy słyszeć ani o radioterapii ani tym bardziej o paliacji. Naszym zdaniem tata potrzebuje teraz rehabilitacji zwłaszcza że guz wycięty i codziennie czuje się silniejszy. Ale przecież nasi lekarze mają swoje pomysły, najlepiej w ogóle pogrzebać kogoś za życia. Laif mama zaczeła podawać na własną rękę, co jest trudne bo musi być przy tacie cały dzień niemal. Vogel nam odradza radioterapię, osłabia organizm a nic nie daje. Nie wiem już co robić. Mam wrażenie, że najlepiej wziąć po prostu tatę do domu, dawać Laifa, załatwić rehabilitację i dać sobie spokój z lekarzami.

Offline

 

#34 2011-02-14 10:39:03

Edit

Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-19
Posty: 119

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Hej Dziewczyny,
co u Was? Jak Tata?
Pozdrawiam ciepło
Edit

Offline

 

#35 2011-02-16 15:37:07

berni77

Zarejestrowany: 2010-12-16
Posty: 28

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Witajcie,
U nas niby dobrze, bo Tata lepszy, jakby nabiera sił, trochę silniejszy. Ale psychicznie - dół. Patrzy wielkim nieruchomymi oczami, niby słucha, coś tam odpowiada ale widzimy, że załamała go cała sytuacja. Jutro wychodzi do domu. Właściwie zabieramy go na własne żadanie. Lekarka chciała wręcz siłą dać mu skierowanie na oddział paliatywny ale powiedzieliśmy zdecydowane NIE. To, co dzieje się na tym odziale (nerologia Rzeszów), to nadaje się do szerokiego nagłosnienia. W jednym tygodniu w sali taty zmarły 3 osoby, niemal na naszych oczach. Pacjenci leżący są  zaniedbani, głodni, nikt się nimi nie interesuje jesli nie ma rodziny z nimi. Każda resztka nadziei jest zabijana przez komentarze lekarzy (młode, niedoświadczone dziewczyny, zimne i obojętne wobec śmierci i cierpienia człowieka).  Czyściec na ziemi. Brudny i odrapany.
Co do dalszego leczenia mamy termin radioterapii na 28 marca (tu komentarz pani doktor - "pacjent i tak nie dożyje"). Szukamy też sposobu na zdobycie temodalu. jeśli ktoś z Was wie - to proszę bardzo o pomoc. Zupełnie nie wiem, jak mam się za to szukanie zabrać. A może ktoś może sprzedać albo polecić miejsce gdzie się temodal kupuje? proszę Was o pomoc

Offline

 

#36 2011-02-18 23:13:08

wawik

Skąd: Borówiec, Poznań
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 162

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Witam

Popieram zabranie Taty do domu pliativ i tak jestescie mu w stanie zapewnic jak bedzie trzeba mój Tata marzył by wrócic do domu.
Zalogujcie sie do hospicjum bo brzmi to nie OK ale daje dostep do zyczliwego lekarza 24h w razie potrzeby. Hospicjum poleciło mi takze ale juz odpałtnie rehabilitanta na zastane stawy bo ich ból jest równiez straszny a możliwy do rozruszania przez cwiczenia. W domu wynajmijcie elektryczne łozko koszt około 550zł mies ale warto bo mozliwa zmiana pozycji i  obsługa łatwiejsza.
Jedyna szansa LAIF na zatrzymanie ekspansji guza lampy stanowczo NIE z reszta fachowiec Wam juz powidział.
Walczcie reahbilitujcie -  mózg potrafi wiele a może sie udać...

Wojtek

Offline

 

#37 2011-02-21 09:14:42

Edit

Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-19
Posty: 119

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Biedny Tata....
Tak strasznie patrzeć na tak ciężką chorobę.
I co za oddział, trzeba nasłać prasę i TV.
Strasznie mi przykro. Nie umiem pomóc w sprawie Temodalu i w ogóle sama czuję się bezradna.
Też ciągle słyszymy że nie ma szans, na nic.
Tak mi przykro...
Jakbyś chciała ze mną pogadać, bo ja z Tobą bardzo, to napisz: 8591614 gg.
Uściski.

Offline

 

#38 2011-04-20 18:05:10

Edit

Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2008-08-19
Posty: 119

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Tata Berni odszedł.... 18 kwietnia... w Wielkim Tygodniu...
Wieczne odpoczywanie racz Mu dać, Panie...

Dziewczyny TRZYMAJCIE SIĘ....

Offline

 

#39 2011-04-20 23:23:33

berni77

Zarejestrowany: 2010-12-16
Posty: 28

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

Witam kochani,
Tak jak napisała Edit (dziękuję Ci kochana) nasz tata odszedł od nas w poniedziałek 18 kwietnia. Bardzo cicho i spokojnie, w obecności mojej mamy. Nasza walka się skończyła. Ostatnie dwa miesiące był już praktycznie nieobecny. Przestał mówić, ruszać się, jeść. Zdążyliśmy się pożegnać, zdążył nam powiedzieć jak chce, żeby wyglądał jego pogrzeb. Jesteśmy spokojni. Dziś, na pogrzebie było bardzo dużo ludzi, była przepiękna pogoda, było dokładnie tak jak chciał aby było.
Przez 5 miesięcy naszej walki spotkalismy się z ogromem dobroci, współczucia i pomocy od ludzi. Czuliśmy, że Bóg przysyła nam swoje anioły aby łatwiej nam było znieść pożegnanie. Oswoiliśmy sie, pożegnaliśmy się, wypłakaliśmy się. To, co wydawało się nam nie do przeżycia zdołaliśmy znieść. Wiem, że dopiero teraz zacznie nam go brakować ale w tym ogromie cierpienia jakie znósł, mamy wrażenie, że jest szczęśliwy i spokojny.
Dzisiaj powiedzieliśmy sobie po prostu DO WIDZENIA, spotkamy się na pewno....

Offline

 

#40 2011-04-21 09:46:30

A.M.G

Zarejestrowany: 2010-12-10
Posty: 16

Re: Chory Tata, po powrocie do Polski

wspólczuje wam bardzo i niech wasz tata spoczyw w spokoju....a anioły czuwaja nad nim i wami...u nas dzis mijają 2 mce jak odszedl mążi jest żle ciezko a nawet bardzo...tęsknota ból,u nas potoczuyło się równei szybko ale rafał nei wiedział ,ze odejdzie myślę,że do końca chciał tak bardzo zyc..ostatni tydzien jedyny kontakt jaki był to dotyk ręki...odszedł przy mnie....cicho...spokojnie....
a tydzien predzej powiedzial,ze kocha mnei bardzo a już  nie moze ze mną byc....dobrze,że zycie jest wieczne i kiedys wszyscy sie spotkamy

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
nadzieja-glejak.pun.pl hosting zdjęć png Rogowo kwatery wsadzimierz sigittariis busy Koln